Fantomorphia by Kerby Rosanes - ml76

Fantomorphia, raj dla koloru i wyobraźni by Kerby Rosanes

Tylko krowa nie zmienia zdania. Podobno przynajmniej. Do rzeczy: Kiedyś namiętnie wyżyłam się krytykując kolorowanki dla dorosłych. TU Los lubi takie deklaracje u mnie. Lubi, żeby mi po latach pokazać, że jednak tak nie myślę i sama lubię kolorowanki dla dorosłych. Dobra, nie wszystkie i nie każdego typu. Kamą. Ale od kiedy wróciłam do rysowania, malowania i szkicu, to okazało się, że kolorowanki są całkiem … Czytaj dalej Fantomorphia, raj dla koloru i wyobraźni by Kerby Rosanes

Opowieść podręcznej – Gilead a rzeczywistość

Po co komu emancypacja? Po co komu feminizm? Po co komu solidarność? Gilead. Miejsce, które jest piekłem dla kobiet. Wszystkich. Wielka przegrana kobiecości w każdym ludzkim, humanitarnym aspekcie i to w imię Boga. Dramat. Wszyscy mówią, że to Orwell, makabryczna utopia, horror totalitaryzmu. Czyżby? Czyżby to taka utopia? A co mamy w rzeczywistości? Przyjrzyjmy się. Co mamy, za każdym razem, gdy jedna kobiecie drugiej mówi, … Czytaj dalej Opowieść podręcznej – Gilead a rzeczywistość

Najbardziej niebezpieczne seriale HBO.

Ten moment, gdy odcinek się kończy. Jeszcze pal licho sezon, ale koniec odcinka to skandaliczny moment w historii kina. Czy tam serialu. Te długie przerwy są irytujące. Kamą. Kto wymyślił cięcie tego na kawałki? Przecież to można jakiejś nerwicy dostać od tego przerywania. No więc, do rzeczy. O co ten dym? Poniżej seriale, które przerabiamy z M. jak porąbani, zamiast zająć się czymś pożytecznym, posprzątać … Czytaj dalej Najbardziej niebezpieczne seriale HBO.

O #tylkoniemównikomu

Jestem w szoku, że ludzie piszą, że nie są w szoku, że takie rzeczy mają miejsce. Nie, to nie jest cool (ja tak jeszcze mówię, gdyby miało paść „kto tak jeszcze mówi?”). Przez takie podejście („spoko, ja to zniosę”), to eskaluje i o to chodzi opawcom. W USA czy na „zachodzie” kościoły opustoszały po ujawnieniu takich spraw. Dla ludzi ważniejsze jest dobro ich dzieci, niż … Czytaj dalej O #tylkoniemównikomu

Kler. Na wieki wieków?

W końcu obejrzałam „Kler”. Odczekałam z premedytacją falę nakręconego marketingu i emocji. I bardzo dobrze. To film. Fikcja. Fokus na postaciach zbudowanych w wyobraźni. Jednak… Wiecie, ja daleka jestem od pastwienia się na poczynaniami kościoła (jakiegokolwiek, bo przecież co religia to problemy), chociaż mam swoje zdanie i nie jest ono najlepsze, a zbudowane na własnych przeżyciach, wnioskach, przemyśleniach i odczuciach (szczególnie, jako wolnej kobiety), ale … Czytaj dalej Kler. Na wieki wieków?

Grzmoty: czyli Vogue i WO.

No to się działo w ubiegły weekend, jak już dawno się nie działo. Wyszedł pierwszy numer Vogue. Po polsku. Nasz własny. Oczywiście redakcja złożona ze specjalistów wybrała okładkę, która budzi skrajne emocje. Gawiedź łyknęła jak młody pelikan. Afera o okładkę. Dyskusje na temat (bez)sensu wchodzenia tej ikony na nasz rynek. Oczywiście dyskusje prowadzone przez tych, którzy magazynu nawet nie kupią. Bo nie. Wiecie, ja mam … Czytaj dalej Grzmoty: czyli Vogue i WO.