Czy kobieta z klasą jest zazdrosna?

Jak już wspominałam, mam dość dobre i silne wychowanie, jeśli chodzi o wyczulenie na etykietę, bycie damą, co wypada, nie wypada, jak się zachowywać w określonych warunkach. Nie jestem ideałem, od razu zaznaczam i nie miałabym podstaw do uczenia kogokolwiek: Z szacunku dla ludzi, którzy naprawdę się na tym znają i potrafią odpowiedzieć na każdą wątpliwość. Ja mam dość do przerabiania z sobą samą, tym bardziej, że żyjemy w czasach, w których bardzo trudno o doskonałe wzorce na wyciągnięcie ręki. Warto pilnować, żeby nie poszły w zapomnienie cechy, które dziś oceniane są jako staromodne, nienowoczesne, zacofane i „nikt tak już nie robi”. To nieprawda. Zacznijmy właśnie od tego, że to nie prawda, że poszły w zapomnienie i są nienowoczesne. Klasa, prawdziwa klasa nie przeterminuje się, jak i klasyczna moda. Czasy modyfikują może niektóre detale, drobiazgi, ale rdzeń pozostaje rdzeniem. Jak już kiedyś pisałam, czym innym się wyłamywanie się z zasad, omijanie czy naginanie ich, a czym innym totalna ignorancja i nieznanie ich. Można. Oczywiście. Znajomość ich, posiadanie klasy, umiejętność podkreślenia czy zakamuflowania jej, to już może być kwestia wyboru, ale świadomego. Można sobie powiedzieć, że nie jest to potrzebne. To także nieprawda.

Na końcu napiszę, po co to wszystko jest i czemu odgórnie służy.

Sama wychodzę z założenia, że w tym świecie, który tak szybko i prosto szufladkuje i ocenia, najlepiej jest mieć swoją własną szufladę i trzymać w niej to, co mi pasuje, robić przegląd i wyrzucać co jakiś czas to, co nie pasuje, albo nie jest już potrzebne.

Jeśli chodzi o zasady jako takie, to polecam kanał Anny Bey. Dziewczyna jest piękna i mądra. Ignoranci mówią, że to poradnik, jak stać się utrzymanką bogatego mężczyzny, a faktycznie jest tak, że Anna uczy, jak stać się elegancką kobietą z klasą i wejść do wyższych sfer (jeśli kogoś to interesuje). Osobiście posłuchałam trochę jej filmów i bardzo ją lubię, ponieważ bardzo zgrabnie łączy właśnie wartości starej szkoły z nowoczesnością, a przy tym ma w sobie taką elegancką klasę. Nie wypracowuje się tego ubraniami i operacjami plastycznymi (można, owszem, jest to pomocne, ale nie niezbędne). To są dodatki, które można sobie darować (chociaż podstawy, czyli zadbania ogólnie rozumianego, oczywiście nie), ale dobrych manier, cech jak: dyskrecja, dyplomacja, dobry smak, szacunek do ludzi, wyczucie nie da się pomijać, jeśli chce się być kobietą z klasą. Nawet dla siebie samej, bo otoczenie tego może nie potrzebować. A może nawet przede wszystkim dla siebie. Generalnie, o Annie piszę przy okazji i zostawiam jeden z jej filmików, żeby oddać klimat. Ten filmik jest naprawdę mocno przykładowy, ale nie zaszkodzi posłuchać też o tym i zobaczyć, gdzie są ukryte detale, bo przecież o nie zawsze chodzi. Przy okazji, sama niektóre z tych rzeczy sama noszę, bo lubię, ale ze świadomością, że nie robią ze mnie damy. Shame on you, Marzena 🙂 Tak, do tego się uśmiecham, bo Anna też wie, że to są te zasady, które można naginać z wyczuciem i jest to jeden z parametrów klasy, ale nie najważniejszy.

Ważne jest dla mnie to, że Anna pokazuje coś, czego brakuje: wyśrodkowania, spokoju, klasy i siły eleganckiej pewności siebie, ale bez agresji czy zmanierowania, a z delikatnością i wyważoną kobiecością (bardzo lubię sposób, w jaki mówi, to szalenie ważne w komunikacji i sama to stosuję od wielu, wielu lat). W czasach zdominowanych przez pęd, szybkie mówienie, dużą ekspresję, bardzo coś takie sama sobie cenię. Anna jest świetną ambasadorką Szwajcarii, dzięki temu, co robi. Zwrot, którym Anna mnie urzekła od pierwszego filmu i dzięki któremu właściwie nie przeskoczyłam dalej propozycji YT: „My dear, elegant ladies”. Pięknie to brzmi w jej ustach i tak bardzo, bardzo miło 🙂

Nie uśmiechają mnie natomiast zachowania, które są jak sól w oko, a o których jest ta notka. Jakie i dlaczego? Takie, które stawiają kobiety w bardzo niekorzystnym świetle. Zawsze. Otóż. Moja kochana babcia wpajała mi kilka ponadczasowych i uniwersalnych wartości też z kategorii „czego nigdy, przenigdy nie zrobi kobieta z klasą?”

Tym, co jest najlepszym obszarem przykładów są relacje damsko-męskie. Pomijam oczywistość „kobieta nigdy nie zaprasza mężczyzny na randkę, jako pierwsza” (tak, wiem, że to niedorzecznie staroświeckie, ale takie są zasady, ja na nich weszłam w dorosłość i wchodziłam w związki i jakoś nie mogłabym powiedzieć, że coś mnie przez to ominęło). Wielu mężczyzn, których zdanie też na ten temat znam, z moim mężem na czele, też się z tym zgadza. Kobieta, która zaprasza jako pierwsza, jest zdesperowana w ich oczach. Punkt. Co innego ułatwić mężczyźnie wykonanie tego ruchu, naprowadzić go na to delikatnie, niezauważalnie, ale tak, żeby on nie stracić poczucia, że to jednak był jego krok.

Drugą sprawą jest zazdrość. Obszar bardzo śliski, bo silnie oparty na emocjach. No cóż. Czego nigdy, przenigdy nie zrobi kobieta z klasą? Sceny zazdrości, a już w zupełności nie zaatakuje w żaden sposób kobiety, którą uważa na rywalkę. Nigdy. Ever. Nie ma takiej prowokacji. Nie ma takiej sytuacji, żeby kobieta z klasą zrobiła po prostu coś, co pozbawi ją godności. Naprawdę. Tego od małej dziewczynki uczyła mnie też babcia z dziadkiem. Szanuj się. Miej honor i poczucie godności. Pewnie, zrobienie sceny jest złe, uleganie emocjom jest słabe i gdy się temu ulega, to naprawdę musi być zachowany jeden warunek: tylko w 4 oczy. Ale nawet jeśli, to nigdy, ale to nigdy z powodu zazdrości. To jest zawsze żenujące.

Raz spotkałam się z opinią mężczyzny, który uważał, że to jest fajne i dla niego to dowód, że kobieta go kocha, skoro potrafi spoliczkować inną, albo zrobić mu awanturę w domu, bo się przy niej za bardzo spoufalał z jakąś koleżanką. STOP. Wróć. Ja tu piszę o klasie. I u mężczyzny i u kobiety. Mężczyzna z klasą nie doprowadzi do takiej sytuacji, która ośmiesza jego partnerkę, bo sam stawia granice. Nie robi też nigdy scen zazdrości swojej kobiecie. Naprawdę, można się kłócić o wiele rzeczy, czasami tak bywa, ale przenoszenie tego między ludzi, albo robienie scen zazdrości, jest tak poza wszelkimi zasadami dobrego smaku, że nie mam co się nad tym dalej rozpisywać. Ważne, że nad tym można po prostu pracować. Rozmowa w odpowiednim momencie i odpowiedni sposób jest niezmiennie bezcenna.

Naprawdę, gdy kobieta robi mężczyźnie wyrzuty z zazdrości, albo sama wchodzi do akcji, to po prostu traci godność. Nie wiem, czy warto. Są miliony sposobów, żeby załatwiać takie rzeczy z klasą, a najlepszym jest odpowiednie poczucie wartości i wiązanie się z człowiekiem, który nie będzie pozwalał na przekraczanie granic dobrego smaku i pilnowanie tego u siebie.

Trzeci przykład: rozmowy w samochodzie. Ostatnio sama niestety byłam uczestnikiem zdarzenia, do którego doszło przez to, że kierowcy byli rozkojarzeni wymianą zdań z pasażerem. Tu nie ma żartów, chociaż skończyło się tylko na drobnej stłuczce. Wniosek, który jest otwarciem każdego poradnika: dobór miejsca i czasu do rozmowy. Dostosowanie rozmowy do miejsca i czasu. To naprawdę ważne też dla skuteczności.

To tyle. Polecam filmy Anny i przede wszystkim dziesiątki książek i szkoleń z etykiety i zasad zachowania w najróżniejszych okolicznościach. Dla własnej wiedzy i satysfakcji i po to, żeby słowa jak godność, honor, szacunek miały nadal wartość. Wiecie, ja naprawdę zgadzam się ze zdaniem, że nie można szanować, czy kochać innych, jeśli nie szanuje się, czy nie kocha siebie. To szalenie ważna kolejność, żeby nie dawać rządzić sobą ego.

Jedno jest 100% pewne – klasa, elegancja, bycie damą, szacunek do siebie i innych, nie ma nic wspólnego z pieniędzmi i tego można się uczyć i przede wszystkim warto, bo poczucie „mam klasę, potrafię być damą” jest najlepszym starterem dla poczucia własnej wartości.

Kobiety kochane, szanujcie się, bo naprawdę i na pewno jesteście tego warte.

Odpowiadając na pytanie, po co się tak zachowywać? Po co tego pilnować?

Po to, żeby po danej sytuacji nadal czuć się dobrze ze sobą. Argument działania w zgodzie ze sobą nie jest wytłumaczeniem (jeśli tłumaczymy tym zachowanie, po którym czujemy się same źle), ponieważ załatwianie takich czy innych spraw a klasą też odbywa się w zgodzie z sobą. Tylko potem można dalej patrzeć sobie samej w oczy, bez poczucia żenady. Tak, wbrew wszelkim pozorom i mutacjom interpretacji dobrych manier, czy dobrego zachowania głównym celem jest zachowywanie twarzy przez sobą samą.

Wiem to też z autopsji. Gdy byłam dużo młodsza, zanim zrozumiałam te mechanizmy, to zdarzało mi się zachować „w zgodzie z sobą” czyli emocjonalnie w linii prostej w sposób, przez który potem sama przed sobą chowałam się ze wstydu i musiałam przekonywać siebie, że tak było najlepiej a niejednokrotnie wcale nie było, tylko nie umiałam inaczej na tamten moment. Żeby do tego nie dopuszczać szuka się rozwiązań, które i pozwolą zachować twarz, klasę i jednocześnie wyrazić to, co faktycznie chcemy.

Bardzo bym chciała, żeby przekaz tej notki był jasny i zrozumiały. Bycie kobietą z klasą naprawdę ma służyć przede wszystkim nam. Nie ma to nic wspólnego z wyższymi sferami, sztywnością czy rezygnacją z bycia sobą. Wręcz przeciwnie. Ma nas uczyć wyrażania emocji, reagowania na sytuacje w sposób, dzięki któremu wiemy po fakcie, że to było po prostu dobre i nie zostawiało nas z sieczką w głowie i relacji.

Co do stylu, mody, designu, równie wyważonej klasy i stylu etc. bardzo inspirująca jest Justine. Polecam jej kanał. Ta urocza Francuzka, również czująca wspaniale równowagę i mówiąca wartościowe rzeczy w skondensowany sposób.

Zdjęcie: Hotelowy pokój 2019.09, ML76

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.