Opowieść podręcznej – Gilead a rzeczywistość

Po co komu emancypacja? Po co komu feminizm? Po co komu solidarność?

Gilead. Miejsce, które jest piekłem dla kobiet. Wszystkich. Wielka przegrana kobiecości w każdym ludzkim, humanitarnym aspekcie i to w imię Boga. Dramat. Wszyscy mówią, że to Orwell, makabryczna utopia, horror totalitaryzmu. Czyżby?

Czyżby to taka utopia? A co mamy w rzeczywistości? Przyjrzyjmy się.

Co mamy, za każdym razem, gdy jedna kobiecie drugiej mówi, jak tamta ma żyć. Co mamy za każdym razem, gdy krzywo patrzymy na jakiś sposób ubioru, zachowania, poglądów, orientacji seksualnej, podejściu do życia, pomysłu na siebie, wyglądu. Co mamy, gdy krytycznie oceniamy strój jako wulgarny, albo babciny, gdy krytycznie mówimy o szczupłości, albo nadwadze, gdy krzywo oceniamy kobietę spełniającą się w sposób inny, niż nam wydaje się słuszny, co my kobiety robimy za każdym razem, gdy krytykujemy siebie wzajemnie? Co robimy? Co robimy tymi wszystkich wywodami na temat, jaka powinna być kobieta, żona, matka, córka, teściowa, kochanka czy utrzymanka, albo jaka powinna być nasza wiara, poglądy, marzenia, podejście do pracy czy do życia rodzinnego? Co robimy stając przeciwko sobie?

Tak. Za każdym jednym razem, za każdym razem, gdy krytykujemy jedna drugą robimy Gilead, bo uważamy, że wiemy lepiej, jak inne powinny żyć.

Wiecie, ja w życiu podkreślam, że jestem emancypantką. Dlaczego? Bo jestem wolnym człowiekiem, bo chcę móc żyć po swojemu, podejmować własne decyzje, ponosić ich konsekwencje pozytywne i te trudniejsze. Chcę móc płynąć przez życie, upadać, podnosić się i biec, albo odpoczywać po swojemu. PO SWOJEMU. Jestem wolna i bardzo, bardzo ta wolność jest dla mnie ważna. Pewnie, że czasami jakieś zachowania kobiet mnie dziwią, wkurzają, bawią, zastanawiają, uczą, zniechęcają, ale zawsze, zawsze przed światem chcę je wspierać i nie pozwalać, żeby ktoś im zabraniał być sobą, jeśli nikogo przy tym nie krzywdzą. Pewnie, że zawsze za tymi, konstuktywnymi krytykami, cudownymi radami są dobre intencje: „bo chcę dobrze dla ciebie”. To nie chciej, nie chciej dobrze dla drugiej mówiąc jej, jak ma żyć, jaka ma być, jak się ma ubierać, jak się ma zachowywać. Nie chroń jej przed życiem po swojemu.

Męski świat jest bardzo solidarny. Gdy facet robi coś niewłaściwego, inni go nie krytykują. Gdy facet żyje po swojemu, owszem, niejednokrotnie skrytykują go kobiety, ale nie inni faceci. No nie spotkałam się w swoimi cudownym życiu z sytuacją, gdy facet krytykuje życie innego (chyba że chce mu odbić kobietę) przed kobietami. Kobiety krytykują inne przy wszystkich, jak leci. Nikt tyle nie gada o innych kobietach, jak kobiety. Sporadycznie jakiś facet krytykuje innych facetów.

Przykład: gdy kobieta się ubierze tzw. wyzywająco i zostanie zmolestowana (nie mówiąc o gwałcie), niejedna kobieta powie „sama to sprowokowała”. A co z #metoo? Ile kobiet to poparło? „Rozumiem”, że powie tak facet, bo wielu nadal uważa, że tu ważniejsza jest biologia i instynkt i trudno, jak się jakiś zapędza w zachowaniach. Serio. Tylko nie mówię teraz o facetach, bo oni nie mają problemu z solidarnością. Mówię o tym, że gdy kobieta ubiera się wyzywająco (cokolwiek to, kurna, znaczy) to inne kobiety jej nie chronią, nie dają jej poparcia. Czujesz o co mi chodzi? O nas. No przysięgam. Chcę solidarności kobiet. Chcę, żebyśmy zabiły na tym cholernym świecie Gilead w nas. To nie są żadne totalitaryzmy polityczne, tylko społeczne i są prawie wszędzie na świecie. Same sobie nakładamy smycze od początku życia, wbijamy się w wąskie ramy, łamiąc kości, kręgosłupy moralne, wyrywając z duszy wolność, przypalając ogniem odwagę i kreatywność oraz siłę. Od małej dziewczynki. Gdy dziewczynki uczą się od mam krytykowania innych kobiet. Tu nie chodzi o mężczyzn, tu chodzi o nas. Nie chodzi o ten feminizm, który krzyczy o prawa kobiet. My te prawa mamy. Każda z nas ma je w sercu, tylko niektóre przykryły je nienawiścią do innych kobiet, które żyją po swojemu. Niektóre z nas tak bardzo tego nie potrafią, tak bardzo się tego boją, tak bardzo żyją wg zasad, że nie mogą nawet dopuścić myśli „Super, że tamta żyje po swojemu, tak samo /inaczej niż ja. Jest zupełnie jak ja/ inna i świetnie. Nie pozwolę nikomu przy mnie źle na nią mówić i sama tego nie robię”

Strasznie mi się ogląda 3 sezon „Opowieści podręcznej”, bo naprawdę widzę nasz świat, a nie żadnego Orwella. Bardzo, bardzo bym chciała, żeby solidarność kobiet oznaczała, że w sytuacjach nieprzyjaznych, zagrożenia, krytyki, ryzyka, potrzeby po prostu akceptacji i wsparcia, mówimy jednym głosem i nawet jeśli któraś z nas żyjąc po swojemu odbiega od naszego widzimisię, to chronimy ją i jej prawo do tego. Chrońmy i wspierajmy siebie wzajemnie.

Może kiedyś się zbuduje prawdziwa solidarność kobiet, ale to nie będzie już nasza epoka. Ja wiem, że to możliwe, żebyśmy były po swojej stronie, z automatu. Jakaś babeczka chce być gruba? Super. Chce być chuda? Super. Chce mieć długie, krótkie włosy, albo się golić czy nie golić, mieć opaleniznę albo nie, sztuczne rzęsy czy pełen makijaż? Spoko. Obciskać sadełko legginsami? Jej sprawa. (Nie)chce być matką, kochanką, kobietą biznesu, naukowcem czy zakonnicą? Świetnie. Naprawdę. Chce być wulgarna, albo bogobojna, albo jedno i drugie? No i niech ma. Wara innym. Niech każda kobieta robi z sobą co chce, a inne mają ją w tym wspierać. Zawsze. Absurdem jest, gdy faceci bronią jednych kobiet przed innymi, a to zdarza się przecież. Ja pikuję, co to w ogóle za świat?

Wmawia się nam, że jesteśmy słabą płcią. Tak, przez to właśnie jesteśmy. Siła nie jest tylko w sile fizycznej, ale właśnie w solidarności, w stadzie. Tak jak bardzo potrzebni są mężczyźni, tak jak są ważni, tak my powinnyśmy być solidarne wobec siebie. Nikt nigdzie nas tego nie uczy. A przecież Gilead to tylko fikcja…

2 comments

  1. Czasami się zastanawiam czy po prostu nie jest tak, że brak solidarności wśród kobiet się po prostu nie opłaca np. mężczyznom. Bo to, że markom urodowym to jestem przekonana: mamy kupować (ubrania, kosmetyki, zabiegi) po to, żeby się wyróżniać i niejako konkurować ze sobą. Smutne to 😦

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.