Norwegia, cz. 4 Bergen, Targ rybny

Co nas tak naprawdę zagnało do Norwegii? Pewnego zimowego wieczoru mruknęłam „chcę spróbować świeżego łososia”* i usłyszałam JEGO głos „to musimy lecieć do Norwegii”. Motywacja przednia 🙂

Drugiego dnia wycieczki pierwsze kroki oczywiście zaprowadziły nas na targ rybny, na którym świeże ryby i owoce morza są legendarne, a na pewno osławione przez przewodniki.

Oczy można było nacieszyć niemożliwie.

Szaleństwo zakończyło się na kanapce z łososiem, krewetkami i wielorybem. Smak? Cóż, rewelacja. Świeże, to jednak świeże i potwierdza to kolejna podróż.

Koszt: OK. 70 NOK/szt. Oczywiście można zjeść pełniejsze danie za ok. 100-150zł/szt i dla mnie to może następnym razem 🙂 Czy warto było lecieć taki kawał, żeby to zjeść. No jasne. Zawsze, ale to zawsze, na smak w dużej mierze wpływają też okoliczności, otoczenie, powietrze, miejsce, klimat, lokalne przyprawy. Nieważne, czy się jedzie do Chin, Norwegii, Francji czy Lądka Zdrój, albo na Kaszuby, jedzenie najlepiej smakuje tam, na miejscu. Odtwarzanie nigdy nie będzie lepsze, ani nawet tak samo dobre. Przekonałam się o tym wiele, wiele razy.

Dla wybrednych atrakcją będzie salami z połowy zoo:

hdrpl

Jak już zjedliśmy drugie śniadanie, to można iść dalej.

Przed nami, tak naprawdę dwa kroki obok: Bryggen, czyli dziedzictwo kulturowe UNESCO i zobaczymy dlaczego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.