Norwegia. cz. 2 Hello Bergen

Dolecieliśmy do Bergen.

Mają poczucie humoru.
Peron tramwaju.

Zanim dojedziemy do miasta, to opowiem jak było z dojazdem.

Otóż jeszcze w Polsce oczywiście dzięki różnych blogom załapaliśmy co i jak. W grę wchodziło kupienie karty turystycznej dającej wiele dobra, w tym darmowe przejazdy komunikacją i rabaty na różne wejściówki. W tym miejscu polecę stronę, z której praktycznie do wyjazdu nie wychodziłam przez kilka ładnych dni, można tu się rozeznać we wszystkim, co jest nam, turystom, potrzebne do przeżycia: VisitBergen

Karta jest super, ale dla nas okazała się nieopłacalna. W związku z tym, że z transportu mieliśmy skorzystać tylko 2x: w drodze z lotnika do Bergen i z powrotem, a do muzeów i tak raczej nie było kiedy pójść (dlaczego, o tym potem), zrezygnowaliśmy z tej atrakcji. Kupiliśmy normalne bilety na przejazd (koszt ok. 78 NOK na dwie osoby, czyli ok 40zł – uprzedzam, będę zaokrąglać w górę, bo tak mi łatwiej i wygodnie. NOK kosztuje na dziś ok 0,4zł). Oczywiście, gdy walczyliśmy dzielnie przy biletomacie, pomogło nam dwoje Polaków. To miłe.

Dojechaliśmy.

Przez trzy dni mieliśmy do czynienia ze słowami, które nie brzmią jak wyglądają. To naprawdę niesamowite, ale o norweskim samym wspomnę potem. Na zdjęciu jak widać: nazwa przystanku.
Nasze mieszkanie mieściło się jakiś 5 minut spacerem od przystanku. Pod górę, ale to Bergen, a nie Amsterdam. widok z kuchni. BAM!
Widok z pokoju o 1szej w nocy. To takie dziwne, gdy Słońce zachodzi o 23ciej, a noc i tak nie jest tak naprawdę ciemna. W sumie jednak, nie oszukujmy się, po całym dniu przeżyć, to mogłoby być i kompletnie jasno. Śpisz.

Ale zanim spać, to trzeba coś zjeść. Koniecznie. Idziemy, ale za dużego wyboru o tej porze nie ma, a to co mijaliśmy, wydawało się straaasznie drogie. Więc poszliśmy do Maka. Mak przecież wszędzie na świecie jest najtańszą i najpewniejszą opcją w razie wątpliwości. Wchodzimy, patrzę na tablicę, jakoś tak mało. Pytam o menu. „Jakie menu”, odpowiada koleś „No to, co oferujcie”, odpowiadam rezolutnie, na co słuszę „przecież tu jest” i wskazanie na tablicę.

Tak. TO wszystko. 7 pozycji i koniec. Koszt? Cena 2 zestawów ok. 100 zł. Jedno co jest pocieszające, to te kanapki były super przyprawione 🙂 Frytki gumowe, cola ja cola.

To od razu dorzucę wersję dzienną/ śniadaniową:

Jeszcze Bergen nocą. Z pasją zaglądałam przez okna witryn. Idziemy:

No to do następnego dnia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.