Genewa


Wyjazd do Szwajcarii nie może nie być atrakcją i nie może nie zawierać wizyty chociażby we francuskojęzycznej Genewie.

Nie trzeba na szczęście wielkiej filozofii, żeby dotrzeć do centrum (przynajmniej z CERN, czyli Mayrin). Bilet na tramwaj kosztuje ok. 3 CHF za godzinę. Spokojnym spacerem przejdzie się do jeziora genewskiego i poczujemy niebywały klimat tego starego miasta. Luksus jest spokojem. To się czuje w Genewie na każdym kroku. Co prawda slow life nie musi mieć nic wspólnego z luksusem materialnym, ale będąc w Genewie po prostu czuje się kompletny chill, mimo środka dnia w środku tygodnia. Tam nawet ruch uliczny jest jakiś taki wyciszony i luksusowy. Chłód kwietniowego dnia podkreślał ten klimat. Oczywiście najbardziej zauważalna jest ilość salonów z zegarkami i czekoladkami wszelkiego rodzaju. Zdziwiła mnie też trochę ilość salonów optycznych, ale może to przypadek, że akurat tyle ich zauważałam. Tak, ścisłe centrum to biurowce, hotele, zegarki i czekoladki. Nawet restauracji nie ma za wiele. Dopiero w bocznych uliczkach można jakieś znaleźć.

Zachwycił mnie widok Alp, kwitnące magnolie, lazur wody w jeziorze genewskim, oswojone wręcz wróble (jak ja kocham te małe ptaki, to brak słów) i właśnie ten spokój. Nie miałam czasu do dotarcie chociażby do siedziby ONZ, ale bogowie, to, co zobaczyłam to i tak sporo. A finalna kolacja w typowo szwajcarskiej restauracji była miłym zwieńczeniem wizyty w Genewie.

Smak oryginalnej szwajcarskiej czekolady, serów czy wołowiny nie jest przesadnie zachwalany. Te smaki są naprawdę anielskim doznaniem dla podniebienia.

Przeloty ze Swissair też należą do przyjemniejszych. Polecam 🙂

PS. Ważna wskazówka turystyczna. W drodze powrotnej, która odbyła się z kilkoma przygodami, jakie mogą zdarzać się szczególnie, gdy ma się kilka przesiadek (mimo uciążliwości to i tak fajne przeżycie), uszkodzeniu uległa moja walizka. Od razu na lotnisku (za podpowiedzią jednego z pasażerów – za co w tym miejscu jeszcze raz dziękuję) poszłam zgłosić reklamację. Przyznam, że miłym zaskoczeniem jest fakt, że tydzień po wydarzeniu odbierałam już nową walizkę. Podejrzewam, że wszystko zależy od linii lotniczych, ale polecam pamięci, nie ociągać się i od razu działać w takich sprawach. Czy to właśnie uszkodzenie bagażu, czy opóźnienie lotu. Złożenie reklamacji, czy wniosku o odszkodowanie nic nie kosztuje (z reguły), a sposób rozpatrzenia sprawy może nam zrekompensować powstałe niedogodności.

Tylko grzecznie i spokojnie, kultura osobista przede wszystkim 😉

A Genewa może nie pojawiła się na liście miejsc, w które koniecznie chciałabym wrócić, ale bardzo się cieszę i jestem wdzięczna, że mogłam tam być. Tak jak i w CERN. Bardzo to doceniam.

A na koniec wisienka, chociaż niestety bardzo złej jakości, nawet jak na zdjęcie z okna samolotu.

Proszę Państwa, Mont Blanc:



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s