Początek roku okazał się bardzo trudny. Niesamowita sinusoida wiadomości, emocji i przeżyć pięknych, dobrych, doskonałych, radosnych, pełnych życia, przeplatana smutkiem, rozpaczą i śmiercią.

Pożegnałam mojego ukochanego dziadka, który właściwie zastępował mi całe życie ojca. Boli, ale wiem, że to minie. Już trochę nauczyłam się żyć z tęsknotą, staje sie ona po prostu częścią życia, jak wschody i zachody Słońca. Strata babci i mamy mnie tego trochę nauczyły. Da się. Da się. Tylko trzeba trochę czasu. To minie i znajdzie sobie swoje miejsce w sercu i myślach. Poczekam.

Zawieszona jestem chwilowo między światami. Między wspomnieniami, rzeczywistością i migającymi zajawkami możliwej przyszłości. Dużo śpię, sen jest najlepszy na wiele okoliczności, których nie można ogarnąć umysłem, bo przecież to dusza boli. Sen ja leczy.

Poczekam.

Bardzo ten początek roku jest trudny. Kilka osób z mojego otoczenia straciło bliskich w wyniku np. wypadków. Bardzo to wszystko przytłaczające, bo co można powiedzieć na takie sytuacje? Co można zrobić, jak się jest tylko człowiekiem?

(W)spierać się. Ostatnio zagrała mi ta melodia wpływu jednej litery w głowie. Nie mam ochoty się spierać, nie mam siły chwilowo nikogo wspierać (a jeszcze kilka dni temu byłam taka w 100%, zawsze, na ile mogę). Na dziś nie. Czekam, aż wróci mi siła i ochota na jedno i drugie.

Życie płynie dalej. We mnie. Obok mnie.

PS. Ostatnio narysowałam serotoninę, żeby pamiętać, jak wygląda szczęście. Patrzę sobie na ten wzór i czekam, aż wróci kolorowo i świetliście do mojej gamy hormonów. Wypełni powoli szarość, która się rozlała, ale która ma teraz swój czas i prawo istnieć. Znam siebie, nie dam jej dużo czasu, bo świat wokoło jest dla mnie ważny i wiem, że czeka. To naprawdę wspaniałe.

Bycie istota czującą, gdy tak bardzo przepływają te wszystkie możliwe emocje, od smutku, rozpaczy, bólu, przez spokój, błogość, po radość, szczęście, aż po nirwanę to nie lada wyzwanie.

Panta rei. Znowu to czuję.

Jak to mówią buddyści ” przeszłość nie należy do mnie”. To uwalniające. Pozwala iść dalej. Tylko proszę, za chwilę.

Jestem jak rozsypane puzzle. Układam się na nowo.