W ubiegłym roku pierwszy raz zadziało się coś stronę zadbania o tych, którym petardy i fajerwerki nie są miłe. Skutek był taki, że niektóre miasta zrezygnowały zupełnie z pokazów sztucznych ogni w sylwestra na rzecz pokazów laserowych. Rozwiązanie to dało dokładnie nic.

Przyznam, że rzadko sprawa wydaje mi się tak prosta. Jakie jest rozwiązanie? Po kolei.

Zacznę od tego, że zachwycają mnie sztuczne ognie i profesjonalne pokazy, jak te noworoczne z dużych miast świata. Rewelacja. Cudowne.

Drażni mnie natomiast hałas, jaki robią niektórzy już dwa dni przed sylwestrem i jeszcze dzień po. Bez sensu jest ten łomot i kompletnie nieefektowne jest puszczanie pojedynczych petard. Ani to ładne, ani ciekawe, a człowiek patrzy tylko, czy nie trafia coś w niego, w jego samochód, albo okna, a przy tym czy nikt sobie, bądź innym nic nie uszkadza. Amatorskie puszczanie petard, nawet tych 50paków z niby-efektami fontann, nie jest fajne, ładne, ani pozytywne. Jest głośne i irytujące. Nie mówiąc o beznadziejnej sytuacji o północy, gdy to wszystko się tylko kumuluje. Nadal nie jest fajnie. Jest tylko bardzo głośno, chaotycznie i nadymione plus okropnie nerwowo. Niektórzy chcą być mili i mówią, że jest super, chociaż mają ochotę schować się w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu. Właściwie większość, zdecydowana większość ludzi, których znam i pytałam o zdanie tak ma.

Sama niektóre z takich sylwesterów wspominam wręcz traumatycznie, gdy wychodziliśmy o północy na zewnątrz, a ja się czułam jak w środku wojny, bo nie wiedziałam skąd i w którą stronę będą leciały fajerwerki i petardy, tak jak nie wiedzieli co, którzy je puszczali. Nie. Nie ma w tym nic fajnego.

Dziwne jest dla mnie naprawdę to, że uważa tak mnóstwo ludzi, a jednak ulega się małej garstce tych, którzy mają z tego watpliwą radość.

Oczywiście już nawet nie rozwijam bezdyskusyjnego wątku strasznego stresu zwierząt, bo to rozumie chyba każdy myślący człowiek, nawet jak sam nie ma zwierzątka i nie widział jego przerażenia.

Jakie widzę rozwiązanie? Banalne wręcz: Zakaz sprzedaży fajerwerków, petard itd. Powinny mieć dostęp do tego tylko profesjonalne firmy, które zajmują się pokazami sztucznych ogni. Tyle ode mnie. Dziękuję. Środki tego typu nie powinny być dostępne obok bułek w supermarkecie. Jeśli ktoś chciałby pokaz, taki porządny, a nie rozstrajający nerwowo sąsiadów i zwierzęta, to go sobie mógłby zamówić, jak robią czasami np. nowożeńcy na wesela.

Bardzo bym chciała, żeby w sylwestra miasta dawały pokaz sztucznych ogni, który dałby efekt Wow jak Paryż czy Londyn. Pokaz, który będzie zachwycał na samo wspomnienie jeszcze długo. Pokaz laserów to może to uzupełnić, a nie zastąpić.

Cóż. Dałoby się to rozwiązać naprawdę, jak rzadko, odrobiną rozsądku i prostym sposobem. Prawda? 🙂

Pozdrawiam.

Marzena