Zazdrościsz? Ogarnij się.

Dwie sprawy porządkowe, bo są chwile, gdy muszę sobie coś poukładać pisemnie, żeby nie zwariować do końca. Dzielenie się na przeżyciami i zazdrość. To te dwa punkty, które się jednak bardzo łączą w sposób, którego ja nie rozumiem i nie podzielam, dlatego napiszę, jak ja to widzę.

Kocham Facebooka za to, że dzięki temu mogę śledzić poczynania znajomych. Składa się bowiem tak radośnie, że wielu moich znajomych ma arcyciekawe życie. Dużo podróżują, robią niesamowite rzeczy zawodowo, mają interesujące zainteresowania czy poglądy. Z nieznajomych oczywistych też staram się obserwować takich ludzi. Dzięki temu moja tablica jest dla mnie niemiłosiernie ciekawa. Skroluję z przyjemnością i uwaga! cieszę się szczęściem czy radościami ludzi. Serio. Po prostu. Jak ktoś jest np. w jakieś podróży, albo coś mu wyszło i się tym chwali z radością, to ja się cieszę wielokroć jego/ jej szczęściem.

W tym miejscu pojawia się zjawisko, o które dość ostro ścięłam się z kolegą w jednej z podróży właśnie i on mi tłumaczył, że ja nie rozumiem, ja mu tłumaczyłam, że rozumiem, ale się z tym nie zgadzam i uważam to za działanie z pogranicza rozdwojenia jaźni i zbiorowej schizy. O co poszło?

Polacy mają takie coś, co jest dla mnie straszne i nielogiczne, mianowicie, gdy widząc, że ktoś jest w podróży pojawia się ZAZDROŚĆ i jest wyrażana słowami „zazdroszczę ci”. Przyznam, że zawsze mnie to ścina, gdy wrzucam coś np. właśnie z jakieś podróży i czytam komentarz „zazdroszczę ci”. Serio, robi mi się nieprzyjemnie. Sama oduczyłam się tego wieki temu, gdy żyłam na zachodzie i mówiłam komuś, że mu czegoś zazdroszczę, oczywiście w tym naszym polskim „pozytywnym” znaczeniu. Zdziwienie ludzi było zawsze takie samo i bez względu na to, skąd oni pochodzili. Dlaczego? Otóż zazdrość zawsze jest czymś złym. I to jest jakby oczywiste i odwracanie kontekstu jest naszą chorobą narodową, a nie żadnym „pozytywnym znaczeniem”. Nie ma czegoś takiego, jak zazdrość pozytywna. Tak, wiem, że czasami traktowana jest jak inspiracja, motywator,  mobilizator i pretekst, żeby coś z sobą zrobić, ale to nie zmienia nadal faktu, że nie jest dobra. I nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Tu akurat dla mnie osobiście ważne, że to po prostu zbyt daleko idący skrót myślowy, bo miesza się słowa, które mają zupełnie inne znaczenie i przeznaczenie. Nie wiem, czy naprawdę tak ciężko nazwać rzecz po imieniu (jeśli nie chodzi faktycznie o zazdrość) zamiast „zazdroszczę ci”, to „też bym chciała tam być”, „masz fajną pracę”, „twój mąż jest przystojny, gratuluję”, „ładnie ci w tej sukience”, „robisz piękne zdjęcia”, „masz świetną figurę”, „fajnie, że masz możliwości podróżować”, „fajny sposób na czas wolny, może też kiedyś spróbuję” i cokolwiek innego a nie „zazdroszczę ci”. Kurcze, to jak kupowanie większego samochodu, żeby coś udowodnić sąsiadowi. Tak, ja wiem, że to nie jest tylko polskie, ale w zderzeniu z innymi kulturami u nas to jest takie najbardziej… parszywe. Brr. Nie chcę tego u siebie i w pompie mam tradycję i „tak się mówi”. Jak coś jest głupie, to się to zmienia.

Za tym „zazdroszczę ci” stoi zawsze coś niedobrego. Negatywnego. Chociaż może autor słów nie ma wcale tego na myśli, to przecież, może słowami wyrazić to, co ma na myśli, a nie używać zwrotu, który jest negatywny z założenia, tylko dlatego że „tak się mówi”. No to tak nie mów. Myśl co mówisz.

Definicja „zazdrości”

Ja proponuję wyrzuć zazdrość w ogóle ze słownika w głowie. Działa.

Wkurza mnie to też dlatego, że przez takie coś, przez zazdrość, zawiść ludzie nie chcą się za bardzo dzielić tym, co ich cieszy. Jakoś łatwiej przychodzi przez to dzielenie się wszystkim innym, również ważnym, ale dla mnie, to co nas uszczęśliwia jest tak samo ważne, szalenie ważne i potrzebne, jak wszystko inne.

Zazdrość jest naprawdę do bani. Punkt. Kropka. Nie ma „ale”.

PS. Już dawno chciałam o tym napisać, ale zapominałam, aż trafiłam na jakiś durny rysunek w sieci z laską, która patrzy na ekran i myśli „jasne, wrzucajcie jeszcze więcej zdjęć z urlopu, żeby mnie tu szlag trafił”. Serio, no beznadziejne. Pielęgnowanie w sobie takich emocji to jakaś paranoja.

PPS. I drugi tekst, który mnie skonsternował „żyj tak, żeby nie mieć czasu na fejsa”. Serio? A dlaczego niby nie mam mieć czasu na fejsa? Czemu fejs ma być gorszy od czegokolwiek innego? Nie wiem co autor miał na myśli, ale nie brzmi to mądrze. No hej! Rozumiałabym „Żyj tak, żeby mieć czas na wszystko, na co masz ochotę.”

Cieszenie się szczęściem innych naprawdę daje fajną energię, a co daje zazdrość? Nie chcę nawet wiedzieć.

 

Zdjęcie: Niebo nad Wisłą. Mikoszewo 07.2018

Jedna myśl na temat “Zazdrościsz? Ogarnij się.

  1. W pełni się podpisuję🙋 Też nie lubię tego słowa, wolę powiedzieć, ale się cieszę, że masz możliwość podróżowania, pisania bloga i robienia tego, co lubisz. Poza tym kiedy się czymś cieszymy zwiększamy nasze szanse, że podróże przyjaciółki faktycznie zainspiruja nas do własnych wypraw, natomiast kiedy zazdrościmy skazujemy się na przegrana i tkwienie w punkcie braku. Zazdroszczę, bo nie mam. Cieszę się razem z Toba, bo wiem, że I ja mogę mieć

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s