Nadmorski chillout i znowu o slow life

Tak naprawdę chodzi o to, żeby umieć świadomie wybierać chwile na reset, odpoczynek, wyłączenie. Tak w 100%. Doceniać je. Smakować. Czuć siebie. Swoje ciało. Obserwować leniwie przepływające przez głowę myśli.

Nie uciekać. Nie biec. Nie pędzić.

 

 

Ostatnio, jak byłam w Chinach (maj to już czas dla odważnych na taki wyjazd, ale o tym kiedy indziej), znajomy opowiadał o człowieku, którego poznał na Filipinach. Bieda tam jest tak potężna, że my sobie nawet nie jesteśmy w stanie tego wyobrazić (tzn. samą biedę tak, ale życie w niej). Człowiek ten żyje praktycznie na plaży i jedyne co ma, to zdezelowana łódź. Codziennie wypływa na ocean, łowi kilka ryb. Co sprzeda, to sprzeda, czego nie sprzeda, to zjada z innymi mieszkańcami na wieczornej imprezie w jedynym klubie na tej wysepce. Na taką imprezę każdy przynosi co ma i tak dzieląc się jedzeniem, spędzają razem czas. Podobno niesamowicie radośnie. Czas jest tam pojęciem zupełnie inaczej rozumianym niż u nas. Niż w miejscach kontrolowanych przez zegarek, terminy, marzenia, potrzeby i pieniądze.Człowiek ten żyje zgodnie z osławionym „tu i teraz”. Nie on jeden. Wszyscy na tej wysepce tak żyją. Da się. Nie mają specjalnych potrzeb, bo ich nie budzą. Nie tęsknią, nie marzą. Podobno. Podobno jest im dobrze, tak jak jest.

Kolega opowiadał o tym człowieku i tamtych ludziach ciekawie i długo. Ja tak nie umiem. Natomiast podsumował całość: To jak to twoje slow life, nie?

Hm. Uśmiechnęłam się. Zdecydowanie nie dla mnie, chociaż dla tego człowieka w 100%.

 

Tak przy okazji polecam książkę Carla Honore „Bez pośpiechu. Jak mądrze rozwiązywać problemy i nie zwariować w szybkim świecie”. Może niebawem napiszę o tej książce więcej. Dlaczego o niej wspomniałam? Bo Carl Honore pozostaje dla mnie wzorcem, albo raczej najważniejszą inspiracją, jeśli chodzi o slow life (Chociaż nie wiem dlaczego chyba o tym nie wspominałam wcześniej, zasada oczywistości?). Uprzedzam, że nie jest to poradnik. Jego podejście na przestrzeni lat ewoluuje też w moim tempie i sięgając po jego kolejne książki, trafiając na wywiady czy programy, widzę, że on naprawdę dobrze to rozumie, czuje. Co najważniejsze: rozumie współczesnego człowieka, nie namawiając do porzucania wszystkiego i wyjechania w Bieszczady (jak ktoś chce, to przecież OK, chociaż to naprawdę nie jest istotą tej filozofii, co tak wielu uparcie czasami przekręca w niezrozumieniu. Bywa).

Tak, to naprawdę fajny człowiek. Można go też obserwować na instagramie.

PS. Plaża w Dębkach to magia. Gdy tam ostatnio byłam, to wpadłam w jakiś wyższy etap wyłączenia (bo jednak nie zasnęłam), w pełnym słońcu lekko dygocąc z zimna mimo prawie 30st. Niesamowite jest, jak łatwo odpływa się przy szumie morza, na wietrze, na piasku. Fajnie było sobie to przypomnieć. Kilka godzin upływa jak z bicza strzelił. Poczucie błogości jest jednak jednym z moich ulubionych stanów.

Nie tylko mój, prawda? 😉

 

Zdjęcie: Plaża w Dębkach. Jedna z najpiękniejszych na świecie 😉  

czerwiec 2018

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s