Grzmoty: czyli Vogue i WO.

No to się działo w ubiegły weekend, jak już dawno się nie działo.

Wyszedł pierwszy numer Vogue. Po polsku. Nasz własny. Oczywiście redakcja złożona ze specjalistów wybrała okładkę, która budzi skrajne emocje. Gawiedź łyknęła jak młody pelikan. Afera o okładkę. Dyskusje na temat (bez)sensu wchodzenia tej ikony na nasz rynek. Oczywiście dyskusje prowadzone przez tych, którzy magazynu nawet nie kupią. Bo nie.

Wiecie, ja mam to w pompie. Kompletnie mnie to nie obchodzi, co sądzą ludzie, którzy mają generalnie mgliste pojęcie o tym, o czym mówią. Co do Vogue to bardzo się cieszę i witam na polskiej „gościnnej” ziemi. Życzę powodzenia i pomyślności, mimo że jestem poza targetem, bo mnie na większość reklamowanych rzeczy nie stać. Nawet nie będę się czarować, że moje wybory biorą marki premium pod uwagę. No nie. Nie zmienia to faktu, że magazyn jest bardzo ciekawie zbudowany, z przyjemnością go poznaję i zawodowo zachwycam się niektórymi reklamami marek z wysokiej półki cenowej. Małe dzieła sztuki. I rzeczy i stylizacje i sama reklama. Reklamy stanowią 1/3 objętości, więc jest czym się pozachwycać.

Pozostałe materiały w magazynie są ciekawe. Naprawdę. Czuć świeżość i światowe spojrzenie. Gratuluję.

A czy Polska jest na Vogue gotowa? Mam nadzieję, że tak. Mam nadzieję, że nie będziemy do końca wieku za mało atrakcyjni dla świata a świat dla nas. W każdym, pozytywnym kontekście. Ufam, że the time is now.

I tyle.


Dalej. Dziennikarki z WO wzburzyły ojczyznę moją ukochaną deklaracją na okładce „aborcja jest ok”. Ja pierdziele, przez internet przeszło tornado. Gdyby były stosy, to one by na nich spłonęły z 453 razy.

Wiecie, jest problem.

Żyjemy w pewnej kulturze. Ja to rozumiem. My to już w ogóle mamy patent na rację i jedynie słuszne poglądy. Oczywiście, że normy społeczne ulegają zmianie, są różne i niejednolite. Nawet jak je prawo próbuje regulować, to każdy normalny Polak znajdzie sposób, żeby zrobić po swojemu. No oczywiste.

Tylko co mnie momentami nudzi u dorosłych ludzi, to zachowanie, jak by nadal byli w szkole i się popisywali, cholera wie przed kim. Niebywałe jest to potępienie człowieka za posiadanie innych poglądów i narzucanie własnych jako jedynego słusznego wzorca poprawności moralnej i etycznej.

Dobrze. Podsumowując. Jak to widzę? Jako dorosły człowiek, nie chcę się przed nikim popisywać grzmiąc o karygodności cudzych czynów. Trochę luzu. Niech każdy człowiek decyduje za siebie. Nie dostanę piątki za słuszne poglądy, albo pały za niewłaściwe. Nie zrobię dobrego wrażenia krytykując kogoś personalnie. To nie moja sprawa, czy jakaś kobieta uważa aborcję za ok czy nie, czy ktoś tam zostawia żonę dla jej przyjaciółki, czy cokolwiek innego, czy ktoś szczepi dziecko, albo robi cokolwiek innego, bo uważa to za słuszne. Dopóki nie dotyczy to bezpośrednio mnie, to nie oceniam, bo życie to nie szkoła podstawowa. Ja wiem, że wszyscy o czymś rozmawiamy, mamy zdanie na każdy temat, to oczywiste i naturalne i słuszne, ale jest kolosa różnica między zdaniem na temat, a zdaniem na temat człowieka, który ma inne zdanie.

Naprawdę, gdy ktoś mi jedzie krytyką po kimś, kto ma inne podejście do czegokolwiek, to ogarnia mnie już znudzenie. No bo co? No aborcja jest dla nich ok. No dla mnie czy kogoś innego nie jest, no i co? No nic. Kompletnie nic. Każda z nas ma prawo myśleć i czuć na ten temat jak chce.

I to dotyczy milionów innych kwestii, które generują rozbieżne poglądy. No mamy różne zdania. No i? Serio nie ma się czym podniecać.

Naprawdę wystarczy opublikować tak subiektywne zdanie, dotyczące osobistych kwestii, na okładce, żeby wywołać taką burzę? A ci, ci krytykują to są oczywiście świętościami bez skazy? Hm? Ich poglądy i podejście jest autostradą do nieba. Zapewne.

Szkoda życia na popisywanie się przed innymi, jakie to się ma super podejście na cudzym tle. Tak naprawdę wszyscy i tak robimy swoje. Więc niech każdy ma spokój z wyrażeniem na głos swojego zdania.

Czy więc ta okładka robi źle sprawie liberalizacji przepisów aborcyjnych? Nie. Przecież właśnie o to chodzi, że kobiety (i mężczyźni) mają różne podejście. Żadna okładka tego nie zmieni, bo to nasze wewnętrzne oceny. Po prostu szanujmy wzajemnie tę różnorodność. Akceptujmy. Widząc taki czy inny tekst, pomyślimy „ok, to Twoje podejście i spoko. Mam inne (bądź mam podobne)”. Czasami i tak ciekawie jest porozmawiać, gdy właśnie ma się różne podejście. To o wiele ciekawsze rozmowy niż z kimś, kto myśli jak my, no bo o czym tu rozmawiać? Oczywiście jeśli to dla nas komfortowe, przybijamy piąteczkę i jest miło. A gdy ktoś myśli i odbiera temat zupełnie inaczej, to już jednak trzeba wysilać szare komórki, żeby o tym porozmawiać. I też przybijamy piątkę, za wolność wyboru.

Tylko i aż tyle, bo to i tak będzie krok milowy od zmuszania do jedynie słusznego podejścia.

Reakcja oburzeniem na odmienność naprawdę jest zacofanym zachowaniem. Stać nas na więcej i lepiej.

Zdjęcie: ja i Vogue.pl

11 myśli na temat “Grzmoty: czyli Vogue i WO.

  1. Vogue w okładce i w środku ok.
    WO – nie ok, bo jednak nagle się okazuje, że nawet przy aborcji dziewczyny mają być na różowo. A chłopcy pewnie na niebiesko.

    Polubienie

  2. Co do V. to nie mam zdania, co do WO – zgoda, w 100% zgoda! …więc jakim cudem o tę okładkę i okolice z własnym ślubnym pożarłam się aż do trzaskania drzwiami? Chyba tylko po to, by się pogodzić. Coś jest w ludziach, nie tylko w rodakach, że lubimy się kłócić, tak dla sportu 😉

    Polubione przez 1 osoba

  3. „My to już w ogóle mamy patent na rację i jedynie słuszne poglądy.”
    Ta… tylko niestety nie można mieć wątpliwości, zastanawiać się, albo nie daj szatanie, przyjąć czyjąś argumentację. Nie w Polsce. Odbije się to niemal każdym aspekcie życia. I znów, niestety, trzeba być w tym kraju tępą pałą, która nawet jeżeli wie, że się mylił, musi trwać do końca przy swoim błędzie – inaczej będą próbowali zagdakać, zadziobać.

    Btw. podobają mi się Twoje stwierdzenia ;]

    Polubienie

  4. Zgadza się każdy z nas ma swoje zdanie i ma prawo do niego. Ale nie zapominajmy ze obowiązują nas jakieś przepisy do których powinnismy się stosować. Oczywiście każdy decyduję za siebie ale również musi się liczyć z innym swoimi decyzjami. Wiem fajnie robić co się chcę ale nie do końca takie przyzwolenie jest zdrowe dla społeczeństwa.

    Polubienie

    1. Myślisz, że to przyzwolenie ma jakieś znaczenie? W tym rzecz. Ludzie i tak myślą co myślą, robią co robią. Ja sądzę, że dopóki są to kwestie dotyczące nas osobiście, to cudze potępienie czy przyklask tak naprawdę nie mają większego znaczenia a tylko może psuć powietrze. Ba, potępienie powoduje częściej więcej złego, bo wymusza podwójne standardy czy moralność.

      Polubione przez 1 osoba

        1. Wiesz, właśnie dlatego, że za mało wiemy wg mnie nie mamy prawa tak krytycznego osądu cudzych decyzji typu aborcja, eutanazja, zdrady itp. Nie mylić z przyklaskiem. Po prostu właśnie założyć, że za mało wiemy. Chyba tym wyczerpuje się argumentacja w wielu kwestiach. Sama powinnam była użyć tego argumentu. Brawo 🙂

          Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s