#metoo – czekam na zmiany

Czy ta akcja zaskoczyła Was tak, jak mnie? Być może. A czy tak bardzo zmusiła do retrospekcji? Hm. Jakie macie wnioski?

Gdyby nie to, że zatacza ona coraz szersze kręgi, że co jakiś czas się wynurza, pewnie wolałabym wrzucić ją do tematów „olej to”. Na szczęście jednak co jakiś czas się czymś przypomina.

Dla niewtajemniczonych – akcja ma na celu pokazać skalę nadużyć na tle seksualnym ze strony mężczyzn, po molestowanie włącznie. Szczególnie dotyczy to świata sztuki, ale przecież nie tylko. Warto przejrzeć hasztagi w sieci, bo jest tego naprawdę niemało. Skala zasmuca.

Chciałam zostawić ten temat jako szalenie niewygodny i niewdzięczny. Ba, był moment, że popierałam głosy „ale po co?”. Syndrom ofiary. Byłej, ale jednak.

Dlaczego w ogóle zdecydowałam się o tym pisać? Uma Thurman powiedziała, że nie chce, żeby spotkało to dziewczyny po niej. Ja sobie pomyślałam, że bardzo, ale to bardzo bym nie chciała, żeby doświadczyła chociaż jednego takiego epizodu np. moja córka, której nie mam. Serce by mi pękło.

Co mam do powiedzenia? Po co o tym piszę? Nie, nie będę teraz opisywać sytuacji, które sama przeżyłam jako młoda dziewczyna/ kobieta, wręcz dziesiątki razy. Na wspomnienie czuję się z tym źle, a jeszcze gorzej z ówczesną bezradnością. Dziś sytuacje takie mnie nie spotykają, pewnie i ze względu na wiek, ale też fakt, że po mnie po prostu widać, że nie zostawiłabym chamskich zachowań, prostackich tekstów czy niechcianego dotyku bez reakcji. Ba, bez negatywnej reakcji. Kiedyś z wielkim, wielkim trudem (ale jednak) przychodziło mi czasami dać w twarz za „przypadkowe klepnięcie”, ew. wysyczenie, że jeszcze raz coś takiego, to podrapię tak twarz, że własna żona nie pozna delikwenta., lub ew. rzucić „nie spoufalaj się” na niechciane słowa (w tym pseudokomplementy czy chamskie propozycje). Dziś jestem stara i wygadana, pewna siebie. Ale gdy miałam 16-30 kilka lat, to z takimi zachowaniami miałam często problem. Przykre to było okropnie. Ale jak miliony kobiet na świecie – robiłam dobrą minę do złej gry. Udawałam, że nie widzę, nie czuję, nie słyszę. Uśmiechałam się, gdy moje karcące spojrzenie budziło zwątpienie i obracanie w żart. Setki uników, żeby to mężczyzna jednak nie poczuł się niefajnie, bo przecież on nie ma złych intencji, prawda? A może mi się tylko wydawało i może przesadzam?

Problem jest w tym, że… Prawda jest taka, że często (ogólnie teraz) godzimy się na te wszystkie prostackie zachowania i bezczelne propozycje, bo chcemy akceptacji. Chcemy, żeby mężczyźni uważali nas za fajne, wyluzowane, nowoczesne, otwarte. Przez to, tak bardzo mamy problem z reakcją adekwatną do naszego prawdziwego odczucia. A odczuciem tym jest przeważnie głębokie zniesmaczenie. Owszem, owszem, niektóre z nas od razu reagują jak trzeba, ale co się dzieje? Wyzywane są od „fe-ministek”, natychmiast słyszą, że są drętwe, sztywne, nie znają się na żartach i w ogóle to są paskudne i powinny się cieszyć, że ktoś na nie spojrzał łaskawym okiem i dotknąć chciał, tudzież powiedzieć dobrego słowo, ba, gotowym był nawet poświęcić się i pójść z taką paskudą do łóżka, albo wziąć ją na biurku.

#metoo miało początkowo rzucić światło na nadużycia wynikające z pozycji. Chwila władzy i natychmiast wielu uważa, że jest to doskonały sposób na wykorzystanie sytuacji. Wiecie, nie w tym problem, bo wiele kobiet same tego chce i nawet na to liczą, bo bycie kochanką szefa oznacza spokój i profity. Nie zapominajmy, że często za tym stoi też zwykłe i ludzie zakochanie. Chemia rozwala, bywa. Nie w tym rzecz. Nie, żeby kobiety też nie chciały brać w tym udziału. I powiem więcej – ich sprawa. Serio. Tu nie chodzi o ocenę moralną zachowań dorosłych ludzi ogólnie. Romanse i różne układy to indywidualna sprawa każdego.

Okazuje się jednak, że ta akcja odkopuje skalę takich zachowań w każdej innej sytuacji, którą chcemy zapomnieć i wyprzeć z pamięci.

W #metoo ważne jest to, żeby pokazać mężczyznom, że zachowania czy słowa, które są dla nas nieprzyjemne, są naprawdę paskudnym przeżyciem.

Kurcze, nie wiem, na ile to ma znaczenie kulturowo, na ile jest to wychowanie, społeczeństwo, przyzwolenie jednak jest strasznie duże, tylko nie wiemy dlaczego i czy jest autentyczne czy zastane i przechodzące.

ALE! Gdybym była mężczyzną, to bym się czuła naprawdę beznadziejnie, gdybym wiedziała, że moje słowa czy zachowanie, budzi w kobiecie czasami takie obrzydzenie i wstręt, jak to się dzieje w przypadku takich nadużyć.

Serio, jako człowiek myślę sobie, że byłoby mi naprawdę źle i nie robiłabym tego. Z poczucia godności. Nie chciałabym dotykać kogoś, kto nie chce mojego dotyku, nie chciałabym świntuszyć komuś, kto brzydzi się moimi słowami, nie chciałabym iść do łóżka z kimś, kto robi to z niechęcią.

Wszyscy doskonale wiemy, że to nie ma nic wspólnego z podrywaniem, uwodzeniem, flirtem. To są jak dwa różne bieguny Ziemi. Więc nie wiem po co wrzucane jest to do jednego worka. No cóż. Najlepszą obroną bywa atak i pewnie to się dzieje.

Naprawdę, gdybym była mężczyzną nie chciałabym w nikim, ale to w nikim, budzić swoimi słowami czy zachowaniami takich odczuć, jak ma to miejsce w sytuacjach nadużyć czy molestowania. Nieważne, czy w pracy, czy wśród znajomych albo obcych w miejscach publicznych (np. na dyskotekach).

I mam nadzieję, że świat będzie tak się zmieniał, że dziewczyny wchodzące w dorosłość nie będą musiały przeżywać tak nieprzyjemnych chwil, a uwodzenie, flirt i podryw będą wyłącznie przyjemnymi przeżyciami w chcianych sytuacjach i od takich też osób, a od innych nie będą przekraczanie granice dobrego smaku i zachowań.

Zmiany takie kalibru będą ciężkie, bo najtrudniej będzie zrozumieć mężczyznom, o co chodzi, a ci, których dotyczy to najbardziej, pewnie nawet nie zrozumieją aluzji od świata i sami z siebie zrobią w tym ofiary. Ale kto wie. Od czegoś trzeba zacząć. Szczególnie, że niestety wiele kobiet i samych mężczyzn ciągle źle tę akcję rozumie, ale nie dziwię się, też tak miałam. Dziś jednak rozumiem i wiem, o co chodzi. Dlatego ta notka i moje wnioski.

Zdjęcie: znowu ja. #metoo chciałabym mieć tylko dobre wspomnienia z życia wśród mężczyzn.

7 myśli na temat “#metoo – czekam na zmiany

  1. „A mężczyźnie nie mają takich sytuacji (może niekoniecznie adekwatnych, ale generalnie)? ”

    Tak mamy, i to są świadome wybory jak na przykład pójście do łóżka z szefową w delegacji aby zyskać jej późniejszy protektorat lub wyprzedzić kolegę po awans… Oczywiście takie działanie później mocno komplikuje relacje ale jest to świadomy wybór. To się nazywa poświecenie dla większego celu. Myślisz, że himalaiści tak lubią zimno? Pewnie, że nie lubią ale poświęcają ten ból w imię dalszego, większego celu… Podobnie jest z dawaniem tyłka dla późniejszej kariery…

    Polubione przez 1 osoba

    1. No właśnie. Tylko wiesz, to są świadome wybory. Nawet jeśli narzucone, wymuszone właśnie z powodu okoliczności. Takie „albo w to wchodzę, albo nie spełnię marzenia”. Takie coś to chyba jest w cywilizacji od dawna. Od kiedy homo sapiens zorientował się, że na tyłku można coś ugrać. Spoko. Co kto lubi. Ludzie bywają tacy i dopóki nie czują się ofiarą sytuacji, to ok. Tylko co, jeśli odmowa, zbycie prowadzi do np. straty pracy? Przychylności?

      Polubienie

  2. W Polsce to szczerze nie wiem jak to jest. Serio. Częściej spotykam się z molestowaniem (flirt bez zgody też nim jest) ze strony kobiet niż jestem świadkiem, nawet chamskiego zachowania ze strony mężczyzn. A co do feministek to opowiem Ci, dwie podobne sytuacje – rozegrały się one na przestrzeni kilku miesięcy. Otóż byłem w pubie ze znajomą, zdeklarowaną feministką – dostała klapsa w tyłek. Skoro feministka, sama wszystko – to usłyszałem „co z tym zrobię?”. Ja? 😀 Inny pub, inna dziewczyna, odcinająca się od ruchu feministycznego – i ta sama sytuacja. Odwróciła się i tak zdzieliła delikwenta w twarz, że zaskoczony wylądował na podłodze. Wkroczyła ochrona i po wyjaśnieniu – koleś wyfrunął z lokalu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Fajnie, że piszesz o tym. Kompletnie się z tym zgadzam, że podejście „facet powinien się cieszyć, że z nim flirtuję” jest odwrotnością problemu.
      Co do sytuacji… 🙂 no cóż. W tym wszystkim jest bałagan i komunikacja też niewerbalna jest zawichrowana kompletnie. Ja nie mam pojęcia jak to ogarniać. Dobrze jednak, że coraz więcej osób jest tym jednak zmęczonych. Można grać we wszystko, tylko niech zasady i warianty będą chociaż trochę jasne.

      Polubienie

  3. „ALE! Gdybym była mężczyzną, to bym się czuła naprawdę beznadziejnie, gdybym wiedziała, że moje słowa czy zachowanie, budzi w kobiecie czasami takie obrzydzenie i wstręt, jak to się dzieje w przypadku takich nadużyć. ”
    ALE! Gdybym był kobietą to przecież mógłbym od razu zareagować zamiast robić dobrą (przyzwoleńczą/ nie zniechęcającą) minę do złej gry. To straszne, kiedy kobieta jedno robi z czuje zupełnie coś innego… Może przez takie zakłamanie swoich emocji daje wręcz zachętę do takich działań? Bo skąd napalony i chętny facet ma się domyślić, że nie masz ochoty, skoro na klepnięcie w tyłek się uśmiechasz? Innym aspektem #metoo jest to, że jak dziewczyna ma 18-23 latka i producent zaprasza ją na rozmowę do pokoju hotelowego to czego ma się spodziewać? Nie udawajmy, że trzeba być pustakiem aby się nie domyślić podtekstu. Nawet jeżeli poszła do tego pokoju, usiadła na łóżku i czuła się niepewnie/źle, to gdzieś z tyłu głowy pewnie myślała o potencjalnych konsekwencjach związanych ze swoim zachowaniem w najbliższej przyszłości… Ujmując sprawę wprost: Po prostu zwęszyły potencjał kariery za seks. Nie twierdzę, że się z tym czuły dobrze, może i nawet po tym wymiotowały, jednak nie był to gwałt i trudno nazwać to molestowaniem skoro bardziej pragnęły kariery niż poczucia swojej godności…

    „Serio, jako człowiek myślę sobie, że byłoby mi naprawdę źle i nie robiłabym tego. Z poczucia godności.”
    No większość facetów a w każdym razie każdy z którym pracuję takich rzeczy nie robi…

    „Wszyscy doskonale wiemy, że to nie ma nic wspólnego z podrywaniem, uwodzeniem, flirtem.”
    Nie, nie wszyscy. Są wyjątki, które za bezpośredniość fizyczną przed stworzeniem relacji emocjonalnej uważają kwintesencję męskiego uwodzenia.
    Z jednej strony nie lubicie chamów a z drugiej strony narzekacie na to, że dookoła same nieśmiałe pizdusie (które boją się nawet zagadać ze względu na lęk przed odrzuceniem (a może hejtem?) )…

    „Chcemy, żeby mężczyźni uważali nas za fajne, wyluzowane, nowoczesne, otwarte.”
    No w końcu albo będziesz otwarta na różne „takie tam i w ogóle” albo nie. Nie można być częściowo ponętną czy atrakcyjną… Tak samo jak nie można prawie przeskoczyć przepaści i zaliczyć to do sukcesu.

    Pozdrawiam serdecznie. Chętnie podyskutuję 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. 🙂

      Widzisz, ostatnie stulecie to olbrzymi skok kulturowy i obyczajowy. Nie wszystko za nim nadążyło, a właściwie nic. Po prostu powstało wiele różnych prędkości, czy nawet kierunków.
      Zachowania w naszej kulturze przestały być jednoznacznie zrozumiałe, nie mamy jednego kodu, nawet bon ton przestał być rozumiany, a co dopiero relacje damsko-męskie. Ja jestem po prostu z tymi, które jednak mówią, że coś jest momentami nie tak i gdzieś może warto się zatrzymać i zrobić w tym bajzlu trochę porządku?
      Zastanawiające jest już samo to, że klepnięcie w tyłek ma być czymś zwykłym i nawet oczywistym. Skąd taka lekkość w przekraczaniu granicy kontaktu fizycznego? Jak? Czemu? Albo śmiałość w niedwuznacznych propozycjach albo komentarzach? Skąd się wzięła?
      Czy nowoczesność ma oznaczać stanie się 100% obiektem, zrobieniem z siebie obiektu? No to chyba nie sądzę, że to się dobrze skończy 🙂

      „Z jednej strony nie lubicie chamów a z drugiej strony narzekacie na to, że dookoła same nieśmiałe pizdusie (które boją się nawet zagadać ze względu na lęk przed odrzuceniem (a może hejtem?) )…”

      Hm, nigdy nie miałam tego problemu. Jak ktoś jest chamem w stosunku do mnie, to nie ma szansy, żeby mi się to podobało. Może po prostu rozjeżdża się definicja chama (nie mówimy teraz o sytuacjach, w których się droczymy). Nieśmiałe pizdusie. Kurcze, nieśmiały pizduś też może być chamem, to się przecież nie wyklucza. Tyle że utajonym 😉
      Tak Ci tylko od siebie powiem, że jak dla mnie, to niektórzy mężczyźni za dużo się zastanawiają, jak się podobać kobietom, a za mało pracują nad tym, żeby być po prostu interesującymi, ciekawymi, charyzmatycznymi ludźmi. Ale to, co dla kogo jest atrakcyjne, to znowu temat rzeka. Może jednak dlatego dzieje się tak że niektórzy idą właśnie po władzę, żeby z jej poziomu sięgać po kobiety.
      .
      Pytasz czemu kobiety godzą się na zachowania czy działania, których wcale nie chcą? A mężczyźnie nie mają takich sytuacji (może niekoniecznie adekwatnych, ale generalnie)? Pewnie tak, więc można by odwrócić to pytanie. Serio szkoda, że socjolodzy i psycholodzy się nie odnoszą do tego wątku. Ja nie mam dość wiedzy, żeby jakoś sensownie polemizować 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s