Czuję się lepsza od..

Każdy ma słaby punkt. Ja mam tu: Czuję się lepsza. Czuję się lepsza od ludzi, którzy nie szanują zwierząt i planety, uważając się za jej panów. Czuję się lepsza od tych, którzy biją dzieci (wrrr na zwolenników niewinnego klapsa), ale też od tych, którzy nie mają honoru, którzy sami się poniżają szczególnie dla celów materialnych. Czuję się lepsza od ludzi, którzy nie mają godności. Czuję się lepsza od ludzi, którzy nie potrafią się przyznać do błędu i jeszcze nie potrafią przeprosić (och, od tych szczególnie), od tych którzy nie czują wdzięczności, tylko uważają, że im się życzliwość i przychylność po prostu należy. Czuję się lepsza od tych, którzy żyją bezreflesyjnie w stosunku do swojego życia, nie widząc i nie szukając przyczynowo skutkowej zależności między własnymi decyzjami a ich konsekwencjami. Bo można popełnić błąd, tylko ważne jest go zobaczyć a nie szukać winnych. No tak.

Czuję się też dużo lepsza od tych, którzy męczą słabszych i /lub wykorzystują pozycję dręcząc np. podwładnych pracowników. Tak. Na takich ludzi patrzę totalnie z góry.

I wiem, że to niestety trzyma mnie w oddaleniu od mojej definicji celu w podejściu do ludzi: powinnam odczuwać wobec takich ludzi współczucie.

A niestety poczucie bycia lepszą wygrywa.

No i dupa. No i nawet powieka nie chce zadrżeć, że tak nie jest ok. No może i nie jest. Ale tak mam.

Ale poza tym i ponadto to kocham wszystkich ludzi, nawet tych, od których czuję się lepsza 🙂

Zdjęcie: gdański lew. 12.2017

10 myśli w temacie “Czuję się lepsza od..”

  1. Hmmm… poczucie bycia lepszym…. Też to miałem, dopóki nie zrozumiałem. Niektórzy mówią, że wciąż to mam, kiedy nazywam bezrefleksyjne istoty gadającymi małpami, ale ja nie czuję się od nich lepszy. Kiedy patrzę na psa, nie czuję się od Niego lepszy, wiem za to, że jako inny, być może niżej rozwinięty gatunek, pies posiada ograniczenia których nie przeskoczy, bo taka natura psa, lecz kiedy spojrzę na Niego pod kątem np. prędkości fizycznej, węchu, słuchu itp, widzę istotę o wiele lepiej wyposażoną (rozwiniętą) ode mnie. Czy to oznacza, że pies powinien czuć się lepszy? Czy ja, powinienem czuć się gorszy? Nie. Czy jestem lepszy, od dziecka, które nawet stając na paluszkach nie może zobaczyć co jest na stole, który ja oglądam z góry? Nie – za to wiem, że jestem od Niego wyższy. Czy mając do czynienia z gadającą, bezrefleksyjną małpą powinienem czuć się od niej lepszy? I tu powiedzieć by można – tak, ponieważ to jest człowiek, powinien myśleć, ma wpływ na swoje życie, na swoją osobę – w odróżnieniu od psa, który na swój stan nie ma większego wpływu, podobnie jak dziecko. Lecz ja mówię – nie, ponieważ to inna istota i posiada wewnętrzne ograniczenia, których nie przeskoczy, a jedyne co może to zmienić, to ewolucja, lub w niektórych, rzadkich przypadkach rewolucja. Wiedząc to, pozostaje tyko współczuć, przypominając sobie czasy, kiedy byłem gadającą małpą 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dobra, easy, easy. Pozostańmy w granicach jednego gatunku, bo czucie się lepszym od zwierząt, no przestań… To tak, jakby się porównywać np. Z Jowiszem. Planetą. No można, ale po co? Inność to inność i nigdy nie jest lepsza czy gorsza. Nawet wbrew temu co mówią ci, co się jej np. boją. Ale wiesz, właściwie to mogę dopisać do listy : czyję się lepsza od tych, którzy uważają się za lepszych od innych. Patrzę na nich z góry. No na maxa. Badum-tass 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. Nie,nie – celowo wtrąciłem tu inny gatunek, ponieważ przepaść pomiędzy osobą świadomą, lub „na drodze” do świadomości, a istotą nieświadomą, jest tak wielka, że patrząc z boku na sposób ich działania trudno „zaliczyć” obie istoty do jednego gatunku – nie licząc wspólnych cech fizycznych oczywiście. Zauważ – wszystkie cechy osób od których czujesz się „lepsza” wynikają z ignorancji – nieświadomości, są wynikiem ulegania egoistycznie-umysłowo-emocjonalnej naturze ego, przywiązania do schematów – bo nie powiesz chyba, że są wynikiem przemyśleń i wnikliwego badania zagadnienia czy też samego siebie, prawda? Tę właśnie część istoty nazywam małpą ze względu na wspólne cechy. Małpa działa chaotycznie, ciekawość rzuca ją na wszystko co ją otacza nie patrząc na nic, pozostawiając po sobie bałagan, ciągle potrzebuje nowych doznań, nowych „zabawek”. Małpie figle są najważniejsze. Wiesz jak się łapie małpy? Stawiasz gliniany, ciężki dzban z otworem tak małym, żeby małpa ledwie zdołała włożyć do niego rękę i umieszczasz w nim małpi smakołyk. Małpa wkłada rękę, łapie smakołyk i… nie może jej wyjąć ze względu na zaciśniętą pięść. Można ją teraz złapać, bo durna małpa pochłonięta pragnieniem smakołyku, woli wpaść w niewolę niż pozbyć się swojego pragnienia, a pragnienie (niekoniecznie materialne) jest chyba jednym z decydujących czynników wpływających na „samokształtowanie” umysłu – szczególnie nieświadomego, a co za tym idzie – kształtowanie rzczywistości. Wiele cech o których wspomniałaś wywodzi się z pragnień. Istoty, które pozwalają, żeby „małpia część” decydowała o ich życiu nazywam małpami – ze względu na podobieństwo cech. Nie jest to z mojej strony określenie pogardliwe, czy obraźliwe, a jedynie pieszczotliwe nazwanie sprawy „po imieniu” – oczywiście na swój sposób. Kiedy łapię się na jakimś małpim działaniu, sam nazywam siebie durną małpą, ale fakt że to zauważam sprawia, że przestaje to być działanie nieświadome.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s