Tak. Mamy problem.

Sympatyczny monodram macierzyński.

Czy są tu matki? Ja niestety nie jestem mamą, więc oglądam wszystko związane z macierzyństwem jak science fiction. Ten spektakl ubawił mnie momentami do łez. I rozczulił. I tak znam macierzyństwo z obserwacji chociażby koleżanek matek. Fajne było to, że jakoś śmiech w niektórych momentach szczególnie wskazywał na to, że śmieje się matka.

Więcej o spektaklu TU. Brawo dla Magdaleny Bochan-Jachimek. Tak poruszać się między nastrojami to sztuka 🙂

Jak to M. podsumował „Tobie naprawdę chciało się jechać do Gdyni na monodram o matce małego dziecka?”

Boginie, jak on czasami nic nie rozumie 🙂

No polecam gorąco niematkom też. I nawet mężczyznom, których na widowni nie brakowało. Cudnie.