Pilzno. U źródła

Mekką każdego fana piwa jest Pilzno. Ja fanem piwa nie jestem, ale ciekawa miejsca jak najbardziej.

cof
Pilzno, jedna z bocznych ulic rynku
cof
Pilzno, Rynek. Kamieniczki prześliczne. Tylko Słońca zabrakło, żeby to wydobyć do końca.
cof
Pilzno, muzeum historii piwa
sdr
Pilzno, stara metoda na zapamiętanie, gdzie zostawiło się samochód. Robisz fotę parkingu.
cof
Pilzno. Wejście.
cof
Pilzno. Purkmistr. Na ścianie ładnie widać chmiel.
sdr
Pilzno. Stare budynki. Jak na moje oko, to to kiedyś była wieś, ale została wchłonięta w granice miasta.
sdr
Pilzno. Purkmistr. Jeszcze przez moment było pusto, a potem zrobił się tłum. Magia.
cof
Pilzno. Piwo. Piwo w Pilznie.
cof
Wołowina z knedlikami w sosie.
cof
Ja jednak tradycyjnie: łosoś.

Adres restauracji: http://www.purkmistr.cz/ . Polecam.

Poniżej browar w Piznie (mają tam cudowny sklep z piwem i gadżetami), ale to co najlepsze, bo jeśli mamy np. wśród bliskich fana piwa, to można nabyć butelkę z piwem nalewanym na miejscu (butelka w takim starym stylu, zamykana na taki korek). Gratka jak nie wiem co.

cof
Wejście do browaru. [werble]
cof
Wejście do restauracji w browarze [niestety, taki tłok, że trzeba zapału, żeby czekać na stolik. Nam go zabrakło]

22528603_2388302364728207_1687334175965802115_o
Pilzno. Spacer bo browarze. Jak to kolega ładnie opisał „jakby was szatan opętał”. Co najmniej 🙂

Samo Pilzno zaskakuje spokojem. Miasto jest w końcu miejscem powstawania tego kultowego piwa, nie jest takie małe, jest zaledwie 100 km od Pragi (samochodem jakąś godzinę bez pośpiechu), a różnicę w klimacie i cenach (chociaż Praga taka zła nie jest, jak ją niektórzy rysują w tym względzie, naprawdę, ale o tym innym razem) 🙂 widać kolosalną. Jest spokojnie, tylko jeszcze warto trafić w ładną pogodę, bo inaczej chodzi się po knajpach, je pyszne ciasta, pije kawę za kawą i tyle 🙂

Ale miasto spokojnie na kilkukilometrowy spacer po starym rynku i okolicach a potem właśnie na wyjście do browaru, nabycie trunków i na koniec wycieczki obiadokolacja na świetnym miejscu, a wszystko w najlepszym towarzystwie. Jeśli chodzi o Pilzno, to chyba udzieliła mi się radość męża, bo Pilzner Urquell to jego ulubione piwo. Niestety prawda jest taka, że to eksportowe – mimo że rozlewane w Pilznie – nie jest aż tak nasycone. A może to tylko wrażenie, chociaż organoleptycznie sprawdzający to ML powiedział, że sama prawda. Kto sobie sprawdzi, ten sam oceni.

 

Cóż więcej trzeba do szczęścia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s