Jakie czasy, takie Salem? – Proszę więcej życzliwości i współodpowiedzialności

Dlaczego rowerzyści i kierowcy się nie znoszą? Dlaczego kierowcy się wzajemnie krytykują (bez względu na płeć)? Dlaczego pielęgnuje się uprzedzenia i niezrozumienie, zamiast edukować? Dlaczego szuka się czarnych owiec, gorszych od siebie?


Fabuła „Czarownic z Salem” raczej nie jest tajemnicą. Gdy na przedstawieniu w Teatrze Wybrzeże (fenomenalne wykonanie!) jedna z bohaterek mówi, że lekarz kazał przekazać, że choroba jest działaniem sił nieczystych, przez widownię przeszedł śmiech. Sama się zaśmiałam gorzko. Czy coś się zmieniło? Makkartyzm był jednorazowy? Czyżby? A czemu niby ma służyć odcinanie ludzi od reszty świata? Czemu ma służyć taka izolacją, jaką stosuje się nie tylko w Polsce?


„Trzeba się bać uchodźców”. Badania pokazują, że 99% Polaków nie spotkało nigdy Araba czy muzułmanina. Media i współczesna polityka, ale też religie, zbudowane są w dużej mierze na poczuciu zagrożenia. Dlaczego natomiast nie mówi się o bezpieczeństwie? Dlaczego nie mówi się o tym, żeby się czuć bezpiecznie i z większą ufnością oraz otwartością podchodzić do innych, do różnic, do obcych? Dlaczego zamiast edukacji i oswajania zostawia się niewiedzę i  obawy? Uprzedzenia wszelkiego typu pielęgnowane są lepiej niż bananowce w ogrodach botanicznych.

Dużo pytań, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Problem pozostaje ten sam: pogłębiane są podziały na tle  poglądowym czy religijnym, nie mówiąc o etnicznym, zamiast stosowania w praktyce prostej zasady: jesteśmy równi wobec prawa (oby ono jeszcze było mądre!) danego kraju i nie ma innego podziału na lepszych czy gorszych. Punkt.  


Ostatnio rozmawiałam na temat zachowań rowerzystów i kierowców. To dość nieśmiertelny temat i zastanowiło mnie mocno, dlaczego tak się dzieje. Przyjęłam dwa założenia: po pierwsze, nie są określone normy a po drugie nie są określone konsekwencje. Dobrym punktem odniesienia jest Holandia. Amsterdam zachwyca pod wieloma względami, ale szczególną uwagę budzi relacja rowerzyści – reszta świata (w tym kierowcy samochodów). W Holandii rowerzysta to święta krowa. Należy na nich uważać i jest to powszechna norma. Kompromitujące byłoby oburzenie się na rowerzystę. Powtórzę, bo to ważne: to norma. O tym się powszechnie wie. Myślę, że małe, holenderskie dzieci uczone są tego już w łonie matki. Jak nie wcześniej. Oczywiście rowerzyści przestrzegają przy tym przepisów prawa drogowego ogólnie panującego i nie spotka się rowerzysty na ekspresówce, co zdarza się w Polsce.

Inny dobry przykład: kultura jazdy samochodem w Niemczech. Jeśli ktoś trąbi bez powodu, to raczej przyjezdny. Niestety, przyjezdnych jest sporo, więc zachowań odbiegających od norm spotyka się coraz więcej, nadal jednak różnica w kulturze jazdy jest zdecydowanie zauważalna między np. Niemcami a Polską, szczególnie na drogach ekspresowych bądź autostradach.  W Niemczech raczej rzadko zdarzają się wymuszenia pierwszeństwa, korki przez to, że nie działa zasada zamka, czy wjechanie przed auto pędzące lewym pasem. Zastanawiałam się z czego to wynika, oczywiście pierwszą rzeczą są potwornie wysokie mandaty, drugą to, że ich się nie szczędzi, ale trzecia i czwarta jest ważniejsza: (3) ludzie znają normy i (4) czują się współodpowiedzialni za kulturę jazdy. To jest klucz, którego nie ma w Polsce. Przepisy są czarną magią dostępną dla odważnych, którzy zdobędą się na znalezienie ich i jeszcze interpretację, natomiast kultura jazdy na rowerze, czy bycie pieszym albo kierowcą, nie nadążają za zmieniającą się infrastrukturą. Ja sobie to tłumaczę tym, że ludzie po prostu nie wiedzą, co jest słuszne, a co nie, przez to każdy uważa, że jego racja jest bardziej. O co ciężko kogokolwiek winić.

Tylko co z tym zrobić? Rowerów coraz więcej, samochodów także i dróg ekspresowych i dróg w miastach i pieszych. Doskonale. Dobrze by było, żeby za tym szła też kultura i współodpowiedzialność. Każdej jednej osoby. Najpierw uporządkować i dostosować odpowiednio przepisy, wdrożyć je poprzez porządną edukację, a równocześnie dobrymi przykładami edukować ludzi i wprowadzać kulturę współodpowiedzialności w ruchu ulicznym. Bez tego ludzie będą robili to, co uważają za słuszne. I nie można ich za to winić. Myślę, że po prostu każdy z nas tak działa i jeśli nie poznamy innych zasad, nie wiemy, że należy inaczej, bo tak będzie też lepiej, to… nie wiemy. Dopóki się nie zacznie wprowadzać jakiś ogólnych norm, to ludzie będą się na siebie wzajemnie wkurzać, wyzywać, obrażać. Wolałabym, żeby tego unikać, bo trudno każdemu z osobna tłumaczyć, że tamten po prostu nie pomyślał, bo nie wiedział, że  w ogóle powinien o tym pomyśleć. Nie można wkurzać się na ludzi, bo nie wiedzą o istnieniu czegoś, albo nie są przewidujący tak samo jak my. Ta współodpowiedzialność wbrew pozorom daje nam bezpieczeństwo każdego jednego dnia. To, że o sobie wzajemnie myślimy w przestrzeni mniej lub bardziej publicznej, że w miarę staramy się pamiętać o normach, przepisach albo zwykłej życzliwości, jest podstawowym źródłem bezpieczeństwa. Naprawdę. To, że uskoczymy, żeby ktoś nie wjechał w nas wózkiem w sklepie zapatrzony w inne miejsce, to że przepuścimy kogoś, kto pozornie wymusza, a po prostu dla niego to ostatni moment, żeby zjechać na wjazd, to, że się zatrzymamy, bo widzimy pędzącego rowerzystę, który nie patrzy na boki, to, że podniesiemy sweter, który spadł przechodzącej matce z dzieckiem i jej podamy, to, że się uśmiechniemy do mijanych obcokrajowców, nasza życzliwość pulsuje każdej minuty współistnienia w świecie.

 

To, jak inni się czują przy nas, jest bardzo związane z tym, jak my się czujemy przy nich. Warto o tym pamiętać. 

Chciałabym, żeby media, politycy, religie, pomagały ludziom współistnieć a nie się siebie bać.

 

 

Zdjęcie:  Kraków, 07.2017

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s