Szybki komentarz do bieżącej sytuacji: jestem kobietą i robiłam, robię i będę robić co chcę i  znajdę sposób, żeby (z)robić to, na czym mi zależy. Nie zmieni tego żaden rząd, prawo czy ograniczenia.

Nie zmieni tego nic.

Jeśli Polska stanie się krajem, który za bycie sobą będzie mnie straszyć karami, sankcjami, ograniczeniami, zrobię to, co Polacy robią od dziesiątek lat: wyjadę, za swoją wolnością i jej dalszym odczuwaniem i przeżywaniem. Nie, to nie jest straszenie. Ja nie narzekam, nie protestuję, nie demonstruję, bo nie widzę w tych działaniach sensu, chociaż rozumiem tych, którzy w ten sposób reagują. Ja nie.

Na dziś, dalej będę robić to co zawsze. Robię swoje.

Bez względu na rządy. One się ciągle zmieniają, a jeśli chodzi o obecne, to mnie się nie da kupić ani za 500+, ani za zmiany w umowach na CHF, ani ulgami podatkowymi. Jako obywatel chcę tylko jednego: swojej wolności. Wolności wyborów.

Jako kobieta też.

 

 

Zdjęcie: ja. 09.2016