Dzisiejsza kobieta jest jak moda.

Wszystko jest dozwolone. Wszystko jest tylko kwestią gustu, doboru, smaku, zadbania. Wiek przestał być wyznacznikiem. Można mieć 20, 30 lat i zaniedbane ciało i umysł, można mieć 40 i zadbane wszystko i odwrotnie, można tak samo mieszać te kombinacje w każdym wieku. Ze wszystkiego można zrobić swojego sprzymierzeńca, bądź wroga.

Ale opowiem, co znaczy dla mnie, mieć 40 lat. Ciekawa jestem, przy ilu z punktów  przybiłabyś ze mną „piątkę”. A potem dodaj, ile masz lat 😉

Jedziemy? No oczywiście.

  1. Jestem kobieca.
    Ciągle i ciągle i ciągle i zawsze i ciągle 🙂
  2. Jestem silna.
    Chociaż bycie słabą jest  czasami takie urocze…
  3. Jestem młoda.
    Tak mówi mój dziadek, a on wie, co mówi.
  4. Jestem zadowolona ze swojego życia.
    Bezwstydnie, acz z klasą się z tym nie obnoszę. To i tak po mnie widać.
  5. Doceniam to, co mam.
    Na dzień dzisiejszy czuję się niesamowitą szczęściarą, bo do wszystkiego doszłam sama, chociaż oczywiście także dzięki cudownym ludziom obok. Tak, szczęście do ludzi to ważne. Mam je.  Idę dalej.
  6. Kocham swoją pracę i swoje życie prywatne. Work life  – slow life balance.
    Naprawdę. Wszystko się zgadza i jest na swoim miejscu, a dzieje się i rozwija w moim własnym tempie. Tak jak miało i ma być. To akurat zasługa pracy nad sobą i swoim życiem od dobrych kilku lat. Cud, miód i orzeszki.
  7. Zakochanie jest nadal moim ulubionym stanem.
    Od kiedy umiem, a umiem od przedszkola. Jak szalona. Bycie zakochaną to mój ulubiony stan. To mój narkotyk.
  8. Kocham się uśmiechać i śmiać.
    Z siebie też. Ale też ze wszystkiego i do wszystkiego, co śmiech i uśmiech wywołuje.
  9. Mogę wszystko, co mogłam i wcześniej, nie mogę tego samego, czego nie mogłam nigdy.
    Przykłady? Nigdy nie miałam warunków do bycia baletnicą. Nadal mogę być malarką czy pisarką (warunki również bez zmian). Gdy ostatnio tańczyłam jeszcze o 6 rano na ulicy Gdańska – tak się bawiliśmy w wyśmienitym gronie – to zrozumiałam, że „z wiekiem mija” to mit. Następnego dnia żyłam w miarę normalnie, ale nie mniej, niż w czasach, gdy tak robiłam miałam 20 kilka lat. Podrywali mnie faceci w tym samym wieku co zawsze 🙂   PS. Nigdy nie odbijam hasłem „mam kogoś”, „jestem mężatką”. Małżeństwo nie jest niczemu winne. Jak chcę z kimś tańczyć czy porozmawiać, to tańczę czy rozmawiam, jak nie, to nie.  Mnie stan cywilny innych też nie interesuje w tym momencie. Ale o tym może kiedy indziej.
    Wracając do możliwości, mam takie, jakie miałam mając 19 lat. Serio. Kondycja siedzi w głowie, a teraz po prostu dużo więcej wiem. Np. jak mądrze pić 😉
  10. Jestem ciekawa świata. Niezmiennie się nałogowo chętnie uczę, zadaję pytania, lubię nadal nie wiedzieć. Jedyne się jeżę, gdy się ktoś mądrzy, albo wciska kit, bo jednak swoje wiem 😉
  11. Kocham podróże. A kto nie kocha? 😉
  12. Kocham książki.  Ha, zaskoczenie, nie?
  13. Kocham teatr. A teraz mogę przeżywać go na żywo. To jest dla mnie orgazmiczne.
  14. Kocham sport i taniec. Chociaż walczymy razem z moim lenistwem, to endorfiny po sportowym czy tanecznym wycisku są nałogiem 🙂
  15. Kocham kakao. Jest trunkiem bogów. Czasami lubię się nad sobą poużalać, ale nie toleruję narzekania. Bywam przesadnie poważna. Dręczę tym innych. A potem wyskakuję z czymś głupim. Bo tak.
  16. Szalenie lubię się malować i dobierać ubrania. Nie chodzi o czas temu poświęcany, ale same operacje. Czasowo to minimum. Makijaż (który nie zmienia twarzy w maskę), to magia. Ubrania to też magia. Znowu to czuję 😉
  17. Bezsenność.  To moje drugie imię 😉 Wraca i odchodzi od zawsze.
  18. Moja lista marzeń ma ok 50 pozycji.
  19. Nie mam dość, ale mam czas.

Wszystko jest przede mną, a mam już fenomenalny bagaż doświadczeń schowany w przechowalni, aby nie ciążył. Noszę ze sobą tylko wnioski. W chmurze 🙂

Mam 40 lat. I kocham ten stan.

Wrócę do tej listy za 10 lat, bo gdy miałam lat 30, to brzmiałaby podobnie. To, że w między czasie przechodzą burze, huragany, tajfuny wydarzeń i emocji, to inna sprawa. Ważne, że jako kobieta, czuję się niezmiennie tak samo. Jedyna różnica jest może w tym, że cudze zdanie (jeśli jest negatywne) naprawdę z wiekiem nic nie znaczy. Przychodzi odporność. Oczywiście to ma swoje plusy i minusy, ale mam to gdzieś i lubię samostanowić o sobie, bo to ja ponoszę zawsze ostateczne konsekwencje.  Lata nie mają znaczenia. Ja to po prostu wiem.

A Ty? 🙂

 

Zdjęcie: ja @work, 02.06.2016