Mity i fakty na temat wielkości… firm

Ostatnimi laty szalenie modne jest oczernianie dużych firm jako pracodawców.

Ponieważ obecna firma, jest 14. w której pracuję (i mam tu najdłuższy staż), a miałam okazję pracować w firmach zatrudniających 3 osoby i kilka tysięcy, postanowiłam uporządkować strefę mitów, jakie rodzą się wokół firm, jako pracodawców.

  1. Duża firma, korpożycie, to brak życia. – Brak życia to z reguły koszmarnie zła organizacja czasu i brak asertywności. Wszędzie. Więc FAŁSZ. A wielkość firmy nie ma wpływu na zaangażowanie czasowe (które po prostu może być wyborem), pracoholizm (który się leczy), albo postawienie w życiu na „karierę”. W małych firmach można też siedzieć po nocach i nie mieć życia.
  2. Duża firma, to ograniczona ścieżka rozwoju -PRAWDA. Kryteria awansu tą tak zaszufladkowane, że nie ma szansy na ich ominięcie. Wyjściem jest olanie studiów i założenie firmy, która stanie się Apple. Czy innym Microsoftem. Będąc szeregowym pracownikiem niektórych punktów nie obejdziesz. Uwaga! Mała firma to praktycznie brak zupełny rozwoju poprzez awans. W dużej firmie przynajmniej można się wiele nauczyć. W małej firmie wymagania są też po prostu inne.
  3. Mała firma, to rodzinna atmosfera – Hm. Zależy co kto przez to rozumie, bo ja akurat szalenie cenię sobie dobrą atmosferę (potrafiłam z jej powodu pracę zmieniać), ale rodzinna, to już brzmi patologicznie. Więc, FAŁSZ. Wielkość firmy nie ma wpływu na relacje. A przyjaźni, czy inne bliskie kontakty mogę się narodzić też w dużej firmie, czy korporacji. Atmosfera to jednak podstawa do tego, żeby w ogóle chciało się wychodzić z domu. Największy wpływ mają szefowie, osoby decyzyjne. One nadają klimat. Wielkość firmy ma mniejsze znaczenie.
  4. W dużych firmach wynagrodzenie jest większe, niż w małych – PRAWDA. Szczególnie, że w dużych firmach jest sporo tzw. dodatków, czy premii, nagród, możliwości wygrania dodatkowego wynagrodzenia np. Poprzez realizację dodatkowych zadań, albo też bonusów typu opłacenie kursów, czy studiów, jak i niefinansowych, typu karnety na siłownię, prywatne ubezpieczenie i opieka medyczna, karnety do kina czy teatru. Często jest lepsza i pełniejsza „opieka” socjalna. Z tym punktem jednak też można dyskutować, bo w tym miejscu przypominają mi się słowa jednego z moich byłych, gdy go zapytałam, czy samochód, którym przyjechał jest firmowy – Nie, kochanie. Ja żyję tak, żeby było mnie stać samochód kupić sobie taki jak chcę i za swoje pieniądze. Zapamiętałam to sobie i się z tym zgadzam. Teksty, że najlepsze auto to auto służbowe, OK, OK, co kto lubi i jak bardzo lubi się oszukiwać. Auto na własnej działalności, we własnej firmie to już inna sprawa.
  5. Ludzie w dużych firmach są wyrachowani i źli, to korposzczury, karierowicze itd. – FAŁSZ. Właściwie to z wiekiem myślę, że to jest złe podejście do ludzi. Tak naprawdę nie jest ważne, co nas w życiu spotyka, ale jak na to reagujemy. Trafienie na ludzi, którzy są bezwzględnie zorientowani na cel może być tak doskonałym doświadczeniem, jak i traumatycznym przeżyciem. Uwaga, w korporacji człowiek po prostu wie, że nie jest tu na całe życie. Ta praca to jeden z ważniejszych etapów. To zmienia optykę. Czesto ludzkie popełniają błąd, zakładając, że dane miejsce jest jak przysięga małżeńska. I tak samo niepoprawnie do tego podchodzą. W każdej pracy najważniejsze jest podejście. Gdy jest odpowiednie, to też relacje z ludzmi będą wlasciwie budowane.
  6. Praca w dużej firmie jest siedzeniem w szufladzie – PRAWDA. W korporacji nie dostaniesz długopisu bez wniosku do działu, który zarządza zasobami biurowymi. Na wszystko są procedury, musisz trzymać się dokładnie określonych zasad, reguł i wytycznych. I spędzisz mnóstwo czasu na spotkaniach, z których nic konstruktywnego nie wynika, a w małej firmie można sprawę załatwić dwoma mailami i jednym telefonem. Formalizm dużych firm to trudna sprawa, ale rozumiem go, bo inaczej tak duży organizm zginąłby w chaosie. W małych firmach jest mnóstwo innych udogodnień. Może być. Bo ISO to już chyba wszędzie minimum.
  7. Korporacja to lekcja życia – ŚWIĘTA PRAWDA. Doskonale jest rozpocząć ścieżkę zawodową od dużej firmy (może niekoniecznie korporacji, bo tych faktycznych to tak dużo też znowu nie ma). Jeśli się chce czegoś nauczyć, zobaczyć jak funkcjonuje duży świat biznesu, procedury, obieg informacji, kto z kim kiedy i dlaczego, jak budować faktycznie relacje, wyciągać własne wnioski, traktować to jak lekcję i etap a nie sens życia. Potem można spokojnie przejść do mniejszej firmy, ale na wyższe stanowisko, żeby móc wykorzystywać doświadczenie, albo też po prostu od razu wystartować z własnym biznesem. Mając zaplecze wiedzy i doświadczenia z dużej firmy, wiedząc, jak one funkcjonując od środka, łatwiej też będzie po prostu nawiązywać współpracę z zewnątrz.
  8.  Każda duża firma była kiedyś mikro firmą – PRAWDA i o tym warto pamiętać 😉 Zarówno w dużej firmie, jak i w małej można przeżyć przygody życia, podróżować i poznawać niesamowitych ludzi.

 

Podsumowując, wielkość firmy ma znaczenie. Każda pozwala się poruszać w inny sposób, chociaż w małej przyda się mieć już doświadczenie z dużej, a najlepiej kilku, żeby WIEDZIEĆ jak świat funkcjonuje. Uniknie się banalnych błędów i niewłaściwej optyki. Na pewno nie ma sensu demonizować dużych firm. Często ludzie po prostu lubią siedzieć po godzinach, bo mają do tego też stworzone warunki i szalenie lubią swoja pracę. Mała firma pozwala dobrze wykorzystywać i rozwijać posiadane już doświadczenie zawodowe. Tu można się sprawdzić, jeśli się ma ambicje coś kreować, tworzyć nie w ramach projektu realizowanego przez duży zespół, bo po prostu będąc „nowym” łatwiej być wysłuchanym indywidualnie niż w dużej firmie, gdzie się wchodzi robić swoje, jako trybik. Oczywiście wszystko zależy od stanowiska, branży, ambicji, charakteru i znajomości.

Jeśli jednak ktoś ma możliwość pracować w dużej firmie, to nie ma co się zastanawiać. Nawet jeśli ma już plan założenia swojej firmy (to jest coś, o czym myślę w kategoriach przyszłości, ale jeszcze nie znalazłam obszaru, w którym chciałabym na tę głęboką wodę skoczyć i szczerze mam nadzieję, że skakać w sumie nie będę, a samo przyjdzie z głębi serca, a to się rodzi powoli. Pieśń przyszłości ;-). Doświadczenie z dużej firmy pozwala też unikać wielu błędów. Ja wiem, że uczenie się na własnych błędach jest najlepsze, ale nie w biznesie. Tu warto się uczyć od innych i na innych.

Ci wielcy też zaczynali od obserwowania, uczenia się od bardziej doświadczonych. To porządek świata. Ja uważam, że zawsze warto uczyć się od najlepszych (czyli od takich, których uważamy za mistrzów w danym momencie życia) i mistrzów takich warto mieć przez całe życie. To nie dotyczy tylko wschodnich sztuk walki, ale życia. I to się nie zmieni, bo tak działa świat. Doświadczenie + nowe spojrzenie + wiedza = NOWE.

Każde miejsce pracy, każdy firmę (też własną!), warto traktować jak etap w życiu, nie przywiązywać się do myśli, że tu już się zostanie na zawsze. Dzięki takiemu podejściu nie traci się wpływu na własne życie. Umowa na czas nieokreślony tylko się tak nazywa. 

A jeśli trafiamy do firmy, w której nam dobrze pod każdym względem, to to doceniajmy. Ja tak mam dziś.

A reszta to kwestia czasu.

Jedno wiem na pewno: sparzenie się w jednym miejscu nie ma prawa determinować wnioskowania na inne miejsca. Tak samo jak z ludźmi. Takim podejście robi się krzywdę tylko sobie (piję tu do ludzi, którzy się wycofują, co się sparzyli). Szkoda życia na poddawanie się. Zawsze, zawsze warto sprawdzić: co będzie dalej? I zmieniać pracę, budować nowe relacje, zmieniać optykę i punkt widzenia. Tym sposobem najpełniej buduje się własną drogę, we własnym tempie. Oby bez uprzedzeń.

 

Zdjęcie: Kraków, luty 2016

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s